Reklama

Reklama

Rani mnie, a ja go kocham

Michał od dawna prowadzi drugie życie, ma kogoś, a ze mną to jest gra pozorów. A ja jestem głupia, bo myślę tylko o nim.

Wyszłam za mąż, gdy miałam 20 lat, a on - prawie trzydziestkę. Byłam dumna jak paw, że wybrał akurat mnie.W naszym miasteczku wszyscy się znali. Gdy upadł największy zakład w okolicy - pegeer - ludzie zaczęli biedować. A Michał miał używany samochód, ściągnął go z Niemiec, i pieniądze, których zarabianie przychodziło mu z łatwością.

Reklama

Matka mnie przestrzegała, że to nie jest mężczyzna dla mnie. A ja go tak kochałam... Nawet jak po roku zaczął się ze mnie wytrząsać, że skończyłam tylko zawodówkę. Zabolało mnie to, ale uznałam że ma rację. Skończyłam wieczorowo technikum. Poszłam do pracy w gminie.

Cały czas zajmowałam się też domem, dziećmi. Fakt, że trochę przytyłam... Michał docinał mi, nawet w towarzystwie. Raniło mnie to, co mówił, ale wzięłam się za siebie i schudłam. Dziś jestem po czterdziestce i z chudnięciem nie jest już tak łatwo.

Ostatnio Michał przygaduje, że skóra mi zwiotczała. Znów mnie ukłuł, ale pomyślałam: po prostu chce, żebym dobrze wyglądała. Czytałam o zabiegach plastycznych. Zastanawiam się, czy z nich nie skorzystać.

Jedna z moich nielicznych koleżanek puknęła się w głowę, jak jej o tym powiedziałam. Mówi, że to jasne: Michał od dawna prowadzi drugie życie, ma kogoś, a ze mną to jest gra pozorów. A ja jestem głupia, bo myślę tylko o nim. Że on mnie rani, a ja go kocham i że to chore... To chyba niemożliwe? Przecież nie zapytam go, czy to prawda?

Jola, 42 lata


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje