Reklama

Reklama

Seks z mężem już mnie nie kręci

Całe życie szukałam mojej drugiej połówki pomarańczy. Wokół mnie od dawna zrobiło się pusto, koleżanki powychodziły za mąż, koledzy się pożenili, niektórzy już po raz drugi stawali na ślubnym kobiercu.

 Tylko ja szukałam tego idealnego partnera. Wierzyłam, że jest i czeka na mnie. Marzyłam o tym, jak będziemy się kochali i jak wspaniałe będzie nasze życie. Wyobrażałam sobie, że najpierw urządzimy pięknie mieszkanie. Akurat mam dwa pokoiki. Ale też myślałam, że i on będzie z jakimś mieszkankiem, więc będziemy mogli te dwa zamienić na jedno większe.
Sądziłam, że do szczęścia wystarczą nam podobne charaktery, ładnie urządzone gniazdko i wspólna pasja: podróże. Kiedy go zobaczyłam, pamiętam, że pomyślałam sobie: "Warto było czekać, mój drogi". W Michale zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Miał wszystkie cechy idealnego mężczyzny, o jakim marzyłam. Był wysokim wysportowanym brunetem, pracował w biurze podróży i dużo wyjeżdżał, a z drugiej strony lubił domowe zacisze. Poznaliśmy się na wycieczce do Chorwacji, podczas której był pilotem. 

Reklama


To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wszystkie wyspy na Adriatyku były nasze. A także pola winogron na tej, gdzie spędziliśmy urocze dwa tygodnie. Po przyjeździe do kraju byliśmy już parą. W ciągu miesiącu zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Na razie wynajęłam swoje mieszkanie i przeprowadziłam się do Michała. Postanowiliśmy, że je sprzedamy po ślubie. Oboje bowiem uznaliśmy, że chcemy być ze sobą do końca życia, a wcześniej zamierzamy się pobrać. Dla mnie to miał być ten jeden jedyny ślub, na który tak długo czekałam. Michał, co prawda, był wcześniej żonaty, ale rozwiódł się dawno, prawie 10 lat temu. Ja miałam tylko dwa przelotne związki. 


Na początku było nam cudnie. On wspaniale gotował, chociaż robił to tylko w niedzielę, ja piekłam najlepsze na świecie ciasta, do mnie należało utrzymanie porządku, ale Michał był odpowiedzialny za łazienkę, zakupy robiłam przeważnie ja, ponieważ mój mężczyzna dłużej pracował. Każdy weekend staraliśmy się spędzić inaczej - robiliśmy sobie wycieczki rowerowe za miasto albo wsiadaliśmy do samochodu i gnaliśmy przed siebie, zatrzymując się w pierwszej napotkanej miejscowości, która nas zauroczyła.


 A kiedy było na dworze brzydko, to szliśmy do kina albo do teatru. Tak się złożyło, że oboje nie mieliśmy dzieci, więc mogliśmy czerpać z życia, ile wlezie. Po pół roku mieszkania razem Michał mi się oświadczył. Zrobił to bardzo romantycznie, w obecności naszych rodziców padł na kolana przede mną i poprosił mego ojca o moją rękę. Ślub był skromny, tylko najbliższa rodzina, paru przyjaciół, ale oboje byliśmy ładnie ubrani i wybraliśmy na przyjęcie weselne najpiękniejszą restaurację w naszym mieście. Zaś w podróż poślubną mój mąż zabrał mnie do Portugalii. Zawsze marzyłam, aby tam się znaleźć z ukochanym mężczyzną i moje pragnienia się spełniły (!).

Byłam wtedy najszczęśliwszą kobietą na świecie. Po powrocie zamieniliśmy nasze mieszkania na jedno duże i zaczęliśmy je urządzać. To był bardzo miły czas. Ale kiedy nasze gniazdko było już gotowe, między nami zaczęło się psuć. Okazało się, że Michał nie jest ideałem, potrafi na przykład się obrażać bez powodu, czego wcześniej nie zauważyłam. Niektóre rzeczy u mojego męża zaczęły mi przeszkadzać, jak to, że w sobotę lubi snuć się po mieszkaniu w piżamie i w niej zasiada do śniadania. Zobaczyłam też, że w kolejną sobotę na siłę gdzieś jedziemy, bo tak naprawdę wszystko już sobie powiedzieliśmy i boimy się tego okropnego milczenia w domu.

Michał na dłuższą metę okazał się mało interesującym mężczyzną, przeważnie opowiadałam mu to, co działo się w mojej pracy. Zaczęło mnie to okropnie męczyć, bo ja akurat nie lubię powtarzania różnych plotek. Pracuję w kobiecym towarzystwie, jestem przedszkolanką, i moje koleżanki przeważnie rozmawiają o swoich mężach, dzieciach i teściach. Trochę tego słucham, bo nie mam wyjścia, ale żeby to przeżywać i potem powtarzać w domu, co to, to nie. Michał zaś ciągle mnie przepytuje, co tam w pracy, a mnie bierze złość.
Seks? Niestety, przestał mnie kręcić, nie czuję już namiętności do Michała. To okropne, a nie chcę się zmuszać do "tych spraw", aby tylko zadowolić męża...  Bardzo się martwię, bo coraz częściej przychodzi mi do głowy myśl, że popełniłam błąd i związałam się nie z tym mężczyzną, co trzeba... A może ja mam za duże oczekiwania. Może wymagam i spodziewam się za wiele. Może  chciałabym jakiejś sielanki, a to jest po prostu normalne życie z radościami i smutkami?

Renata, 41 lat

 


Dowiedz się więcej na temat: małżeństwa | problem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje