Reklama

Reklama

Ślub po 60-tce: Czy to coś złego?

Jestem wdową od 8 lat. Jakiś czas temu poznałam cudownego mężczyznę.

Zakochałam się po raz drugi w życiu. Jestem z nim szczęśliwa. Moje dzieci nie zaakceptowały jednak Kazimierza - mojego przyjaciela. Kilka tygodni temu oświadczył się mi. Przyjęłam oświadczyny - choć z pewnym niepokojem, bo wiedziałam, że syn i córka będą niezadowoleni.

Reklama

Nie spodziewałam się jednak, że postanowią spotkać się z Kazimierze i wyperswadować mu z głowy pomysł ślubu ze mną. Uważają, że zbyt szybko zapomniałam o ich ojcu i nie powinnam wiązać się tak poważnie z innym mężczyzną. Nie chcą, by Kazimierz zastępował miejsce ich ojca. Mój ukochany zniechęcił się. Spotykamy się nadal, ale stał się nieco oschły, nie mówi już o ślubie, którego naprawdę chciałam.

Myślę, że mój św. pamięci mąż chciałby mojego szczęścia. Dlaczego nie chcą pozwolić na nie moje dzieci. Poza Kaziem mam tylko je, więc nie chcę się z nimi kłócić.

Wanda (60 l.)

Dowiedz się więcej na temat: Miłość | ślub | szczęście | para

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje