Reklama

Reklama

Sylwester pod chmurką? Zapomnij o tym!

​Rok temu moja 14-letnia Natasza była na sylwestra u sąsiadki. Sąsiedzi przyszli do nas, nasze córki z jeszcze jedną dziewczynką z naszego bloku, bawiły się u nich przy telewizorze.

 Zaglądaliśmy do nich od czasu do czasu, a po toaście bezalkoholowym szampanem dziewczynki poszły spać. Myślałam, że w tym roku też tak będzie.

- I co? - spytałam córkę. - W sylwestra będziecie we dwie czy dołączy do was Arleta?

- Ach, mamo! - zareagowała na to córka. - Mamy o wiele lepszy pomysł! Idziemy z innymi koleżankami na rynek! Tam będzie scena, muzyka na żywo. To będzie prawdziwy sylwester!

- Chyba żartujesz? - żachnęłam się. - Nigdzie nie pójdziesz! Tam będzie mnóstwo ludzi, zamieszanie, alkohol, nie ma mowy! To zbyt niebezpieczne.

Reklama

- Ale mamo, co ty mówisz? Trzy dziewczyny z klasy obok były już rok temu i mówią, że było mega! Mama Moniki się zgadza!

- Ale ja się nie zgadzam. Mogłabyś iść tylko z tatą, a on w tym roku musi być w pracy. Ja nie mogę stać, więc z tobą nie pójdę.

- Nie chcę, żebyś ze mną szła, to by dopiero było... - oburzyła się Natasza, a zaraz potem zmieniła ton na błagalny: - Nie bądź taka... Wrócimy zaraz po północy. Nie będę sama...

Ja jednak byłam nieustępliwa. Porozmawiałam też z sąsiadką, nie mogłam uwierzyć, że ona się zgodziła, żeby jej córka poszła na rynek. Ale okazało się, że tak!

- Nie boisz się, że coś im się stanie? - zdziwiłam się.

- A co ma się stać? Kiedyś też tam chodziłyśmy.

- Ale byłyśmy dorosłe! A to są dzieciaki. Co będzie, jak ktoś da im alkohol? Albo będzie jakaś rozróba?

- Wokół jest pełno policji. To jedno z bezpieczniejszych miejsc w mieście. Odprowadzimy je na 21.00, tuż po północy odbierzemy. Będzie dobrze.

- Ja się nie zgadzam. Moim zdaniem to nieodpowiedzialne.

Osiągnęłam tylko tyle, że sąsiadka się na mnie obraziła.

Teraz w domu mam bocząca się nastolatkę, która grozi, że ucieknie z domu albo bez powodu wybucha płaczem, a naprzeciwko znajomą od lat, która się do mnie nie odzywa.

Zaczynam się wahać. Bo może ja rzeczywiście przesadzam? I powinnam córce na to wyjście pozwolić? Ale uważam, że Natka jest jeszcze za mała, żeby chodzić na imprezy na zewnątrz. Tylko kiedy pomyślę o tych histeriach, które córka będzie urządzać, to sama już nie wiem...

Grażyna Tomczyk z Poznania


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje