Reklama

Reklama

Szybki seks i na tym koniec?

Jesteśmy po ślubie już 15 lat. Mamy dwójkę dorastających dzieci i nie da się ukryć, że sypialnia nie jest już miejscem, gdzie działyby się jakieś szczególnie magiczne rzeczy.

Mój mąż, Henryk, to typowy pan i władca na włościach Wyniósł to od siebie z domu rodzinnego - tam mężczyzna dostarczał rodzinie środków do życia, ale za to niepodzielnie rządził i podejmował najważniejsze decyzje. W sumie mi to przez te lata nie przeszkadzało. Zajmowałam się domem, dziećmi. Henryk królował, ale podejmował sensowne decyzje, więc nie było na co narzekać. Swoje ambicje po prostu schowałam do kieszeni.

Reklama

Heniek jest spawaczem. Zrobił jakieś specjalistyczne uprawnienia i często jeździ na kilka dni w dalekie delegacje. Zrobił się też jakiś czas temu bardzo nerwowy. Zaczęły się w domu scysje, które on, szczególnie po powrocie z wyjazdu, natychmiast chce naprawiać w sypialni. Ulegam, bo kocham go nadal i chcę, by było między nami w miarę dobrze. Jednak on już chyba przywykł. Awantury są coraz częstsze i coraz głośniejsze - i to o byle co. Potem ciche dni, wyjazd do pracy, powrót i wieczorem w sypialni dwa ciepłe słowa i szybki seks. Mam coraz większe wątpliwości, czy tak być powinno. Nie chcę się "stawiać", ale zaczyna mnie to już irytować.

Karolina, 38 lat

Dowiedz się więcej na temat: seks | małżeństwa | zdrada

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje