Reklama

Reklama

Tablet to jej cały świat

Haniu, pomóż mi rozwiesić pranie – zawołałam moją 9-letnią córkę.

- Zaraz - odpowiedziała. Ale czekałam i czekałam, a jej nie było.  Wyjrzałam z łazienki - szła przez przedpokój z wzrokiem wlepionym w swój komunijny prezent, wymarzony tablet.

Reklama

- Jak będziesz z nim tak chodzić, to się przewrócisz - z uśmiechem wyjęłam urządzenie z jej ręki.

- Ale ja oglądam! - oburzyła się.

- To przynajmniej pomóż mi z obiadem - poprosiłam.

Rozłożyła szybciutko sztućce i po chwili znów siedziała z nosem w tablecie. No może była krótka przerwa na zjedzenie kilku kęsów.

- Musimy coś z tym zrobić - powiedziałam wieczorem do męża. - Hania nie ma na nic czasu, bo ogląda bajki, reklamy, jakieś głupie filmiki. A tu szkoła się zaczęła. Wraca z lekcji i od razu włącza tablet.

- Trzeba go schować i po kłopocie? - zaproponował mąż.

- Gdy teraz zabieram go jej na chwilę, to  rozpacza, jakby nie wiadomo co się stało. Nie mam serca tego słuchać. Ty wiesz, że zagroziła, że nie zaciągniemy jej wtedy do szkoły nawet końmi?!

- No cóż, musimy być twardzi, zwłaszcza ty - zakończył mąż.

Z jednej strony ma rację, z drugiej... to nie on będzie wysłuchiwał płaczu naszej córeczki.

- Moim zdaniem powinnaś dać się jej nim nacieszyć - poradziła mi teściowa. - Zobaczysz, wejdzie w szkolny rytm i nie będzie miała na te głupoty czasu.

No cóż, nie jestem tego pewna.

Oczywiście wiem, że popełniliśmy błąd. Trzeba było od początku ustalić jasne zasady korzystania z tabletu, ale... w czasie, gdy nie chodziła do szkoły, nie spotykała z koleżankami przynajmniej miała się czym zająć. I przymykaliśmy oko, że tak długo siedzi przed tabletem. Teraz nie wiemy, jak to odkręcić. Czy rzeczywiście bycie twardym, jak stwierdził mój mąż to jedyna droga do sukcesu? Ja bym wolała to załatwić jakoś inaczej, sprytnie...

Alina z Dąbrowy Górniczej

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje