Reklama

Reklama

To nie dla ciebie towarzystwo!

​ - Mamo, co będziecie robić na sylwestra? - spytała moja 16-letnia córka.

Zdziwiłam się, bo odpowiedź mogła być tylko jedna. Od lat witaliśmy Nowy Rok w górach. Majka, mąż i ja. - No, właśnie - zaczęła Majka. - Ja w tym roku chciałabym zostać w domu. - A niby dlaczego? Nie zamierzam nic zmieniać - szybko chciałam zakończyć rozmowę. - Mamo, mam już 16 lat i nie chcę spędzać sylwestra z wami - nie dawała za wygraną. - A z kim chcesz? - spytałam ostro. - Kaśka ma wielki dom, jej rodzice wychodzą...

Reklama

Będą dziewczyny, brat Kaśki i jego znajomi - mówiła. - Ależ on jest już studentem! Jego koledzy to nie towarzystwo dla ciebie - nie kryłam niechęci. Następnego dnia zadzwoniłam do mamy Kasi. - Nie musi się pani obawiać. Syn wszystkiego dopilnuje - zapewniała. - Ona chyba nie wierzy w to co mówi. Co, nigdy nie była na studenckiej imprezie? Alkohol, papierosy, a teraz jeszcze dopalacze, trawka... - wyliczał mąż.

Tego wieczoru powiedzieliśmy córce, że na żadną imprezę nie pójdzie. - Nie pojadę z wami! - krzyczała Majka. - Nie będę się nudzić. Nie jestem już dzieckiem. Inni mogą chodzić na imprezy, a  ja nie?! Atmosfera w domu zrobiła się nie do zniesienia. Majka wierci mi dziurę w brzuchu, a ja jej powtarzam: nie. Ona się obraża, płacze, jest arogancka. - Musicie okazać jej trochę zaufania. Nawet zrezygnować z wyjazdu i odebrać ją po północy -  radzi moja  siostra, matka dwóch dorosłych chłopaków. Trochę zbiły mnie z tropu jej słowa. Zastanawiam się, co robić? Ciągle myślę, że ci studenci są dla niej za dorośli i za bardzo rozpuszczeni. 

Alina M. ze Stalowej Woli  

Dowiedz się więcej na temat: Sylwester | student | kłótnia | córka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje