Reklama

Reklama

To nie mój ojciec tylko ojczym!

​Mariusz, tak nie można - patrzyłam na mojego 14-letniego syna z troską i smutkiem.

- Wiem, że nie byłeś zadowolony z tego, że wyszłam za mąż za Piotra. Ale to dobry człowiek i jestem z nim szczęśliwa. Musisz go słuchać, jak cię o coś prosi. Inaczej nie da się żyć...

Reklama

- Nie ma prawa mi rozkazywać, nie jest moim ojcem - burknął syn.

- Nie jest i nie próbuje być. Ale mieszkamy w jednym domu i musisz go szanować jako mojego męża.

Mariusz wzruszył ramionami.

- Po prostu obiecaj mi, że się postarasz, dobrze?

Kiwnięcie głową musiałam wziąć za dobrą monetę.

Ojciec Mariusza zostawił nas dziesięć lat temu. Założył nową rodzinę, a o nas jakby... zapomniał. Musiałam mu przypominać nawet o tym, żeby zadzwonił do syna w urodziny. Nie podobało mi się to, ale co mogłam zrobić? Piotra poznałam dwa lata temu i od razu podbił moje serce. Był przeciwieństwem mojego byłego męża. Poważny, spokojny, odpowiedzialny. Nigdy się nie spóźniał i nie rzucał słów na wiatr. Dopiero po kilku miesiącach przedstawiłam go Mariuszowi. Obawiałam się, jak zareaguje na nowego mężczyznę przy moim boku. Nastolatki są w ogóle trudne, a tu jeszcze taka sytuacja... Syn nie był zachwycony Piotrem.

- Nie lubię go - stwierdził.

- Ale ja Piotra kocham i chcę z nim być - odpowiedziałam. Jakoś to przełknął. I zachowywał się nieźle. Nawet kiedy się pobraliśmy i Piotr u nas zamieszkał. Początki były trudne. Wszyscy czuliśmy się skrępowani. Ale kiedy to minęło, myślałam, że będzie już tylko lepiej.

Niestety kilka tygodni temu Mariuszowi kompletnie odbiło. Zrobił się arogancki, niegrzeczny. Do Piotra w ogóle się nie odzywa. Nie reaguje też na to, co on do niego mówi. Nawet, jeśli to zupełnie zwykłe prośby, żeby wracając ze szkoły kupił mleko albo chleb...

Rozmawiam z synem, proszę go, przekonuję, błagam, zrobiłam też awanturę, z czego nie jestem dumna. Ale już naprawdę straciłam cierpliwość, kiedy Mariusz zaczął Piotrowi pyskować.

- To nie mój ojciec! Tylko ojczym i nie będzie mi mówił, co mam robić - wykrzyczał.

Atmosfera w domu stała się nie do zniesienia. Albo milczymy, albo warczymy na siebie. Widzę, że Piotr stara się w żaden sposób nie prowokować Mariusza. Nie reaguje nawet, kiedy ten jest dla niego niegrzeczny. Wycofał się i wszystko, co dotyczy chłopaka, zostawił mnie. Tak ustaliliśmy. Ale ja jestem bezradna. I nie mam pojęcia, co mam zrobić, żeby było nam wszystkim razem ze sobą dobrze.

Natalia W. z Sieradza

***Zobacz także***


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje