Reklama

Reklama

Tunel w uchu? Czyś ty oszalał?

Co oglądasz? – zaciekawiona spojrzałam przez ramię mojego 12-letniego syna na ekran komputera.

- A nic - mruknął.

Reklama

O rany, jak oni wyglądają? - patrzyłam z niechęcią na nastolatków, którzy byli, jak to kiedyś określiła moja mama, okolczykowani. Mieli kolczyki nie tylko w uszach, ale i w nosie, brwiach. Jeden to nawet usta mial przebite. I dziewczyny, i chłopaki.

Spojrzałam na mojego 12-letniego syna.

- No co? Normalnie - wzruszył tylko ramionami.

Dla mnie nie było w tym nic normalnego. Byłam przeciwniczką takich ozdób.

Jakiś czas później zadzwoniła do mnie zdenerwowana siostra. Jej 14-letni syn Jurek wrócił do domu z imprezy, z kolczykiem w... języku.

- Skaranie boskie z tym chłopakiem - żaliła się siostra. Już nie mam do niego siły.

Bardzo jej współczułam. To nie był zły chłopak, ale zadawał się z dziwnym towarzystwem, chodził własnymi ścieżkami i trudno było za nim nadążyć. A mój Janek wpatrzony był w niego jak w obrazek. Trochę się bałam, że zacznie go naśladować. I niestety wykrakałam...

- Chcę mieć kolczyk - obwieścił dwa tygodnie temu.

- Chyba żartujesz? - szepnęłam, choć nie było mi do śmiechu. - Jak ty będziesz wyglądał? Ludzie będą się za tobą oglądać.

Janek wygłosił mi wykład, że jestem starej daty, że to nie będzie taki zwykły kolczyk tylko... tunel. Kumpel Jurka taki ma i wygląda super.

- Co to takiego ten tunel? - zamurowało mnie.

Okazało się, że to pewien rodzaj kolczyków tworzący w uchu wielką dziurę. O średnicy od kilku do kilkunastu centymetrów. Żeby nosić tunel w uchu konieczne jest wcześniej rozciągnięcie skóry czyli zwiększanie rozmiaru przekłucia płatka ucha.

- Już przestań - wzdrygnęłam się. Nie chciałam tego dłużej słuchać. - Przecież to musi bardzo boleć. Zapomnij, że coś takiego istnieje - powiedziałam Jaśkowi.

Z ciekawości jednak poszukałam w internecie, jak to wygląda i... byłam przerażona. Dziura w uchu jest naprawdę duża i jak dla mnie bardzo nieestetyczna.

- Nie przesadzaj, niektórym młodym ludziom się to podoba - zadziwiła mnie siostra, bo byłam przekonana, że kto jak kto, ale ona stanie po mojej stronie. - Tylko najważniejsze, żeby zrobić to w profesjonalnym zakładzie kosmetycznym - dodała.

A potem, tak mimochodem dodała, że dobrze, że jej Jurek "tylko" przekuł sobie język.

Miałam nadzieję, że ten tunel w uchu jakoś się rozmyje, że syn tylko tak rzucił. Ale nie.

- Mamo, pozwolisz mi czy nie, ja sobie zrobię taki tunel - twierdzi.

- Jak będziesz dorosły, rób co chcesz. Nawet pięć tuneli w uchu, ale teraz nawet się nie waż o tym wspominać! - krzyknęłam w nerwach.

Nie wiem, co robić? Jak wybić synowi z głowy ten głupi pomysł. Boję się, że jak Janek się uprze, to znajdzie w Internecie miejsce, w którym mu coś takiego nie patrząc, czy rodzice się zgadzają, czy nie.

Halina z Wąbrzeźna

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje