Reklama

Reklama

Ubiera się na czarno, słucha piosenek o śmierci

Kiedy dwa lata temu mój 16-letni wtedy syn zaczął ubierać się na czarno, nie byłam zadowolona. No ale co miałam zrobić?

Do szkoły chodził, stopnie miał takie sobie, ale nigdy nie groziło mu zostanie na drugi rok, więc postanowiłam przeczekać. Z ostatnich wakacji wrócił z włosami ufarbowanymi na czarno. Zrobiłam mu awanturę, ale Marcin stwierdził:

Reklama

- Nie czepiaj się, mam 16 lat, nie będziesz mi mówić, jak mam wyglądać.

Kiedy mu suszyłam głowę, żeby wrócił do naturalnego koloru, tylko wzruszał ramionami.

Musiałam się poddać. Kiedyś usłyszałam, jakiej słucha muzyki. Jak dla mnie jeden hałas z wrzaskami, ale stwierdził, że rodzice nigdy nie rozumieją muzyki młodych i... zgodził się na słuchawki, kiedy jestem w domu. Był też na jakimś koncercie z kolegami. Kiedy wrócił, czułam od niego piwo. Ale nie był pijany, więc nawet nic nie powiedziałam.

Przeraziłam się, gdy na jednej z jego koszulek znalazłam biały krzyż, odwrócony! Natychmiast zadzwoniłam do siostry.

- Że niby satanizm? - zaśmiała się. - Coś ty. To tylko taka postawa. Marcin jest w wieku, kiedy dzieciaki szukają swojego ja.

- Ale krzyż? Taki? - to naprawdę zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Może nie jestem bardzo religijna, ale wychowałam się w wierze katolickiej, od czasu do czasu chodzę do kościoła, Marcin miał nie tak dawno bierzmowanie. To mi się nie mieściło w głowie.

- Pogadaj z nim. Ale wiesz, nie bierz tego zbyt poważnie...

Dużo mnie kosztowało spytanie syna o ten krzyż.

- Mamo, odbiło ci? Jaki satanizm? Tak mi się maznęło. O naszego kota nie musisz się bać - wyśmiał mnie i poszedł sobie, nie mówiąc dokąd.

A potem stwierdził, że pomaluje sobie pokój na czarno. Zabroniłam mu. Ale jak to zrobi, kiedy będę w pracy, to co mu zrobię? Obserwuję go teraz bardzo uważnie, ale nawet nie wiem, na co zwracać uwagę. Wygląda tak samo jak ostatnio. Nie odzywa się do mnie prawie wcale, ale nigdy nie był wylewny, a odkąd zaczął dorastać, to już w ogóle. Może więc przesadzam?

Ale boję się, że z czasem Marcin wciągnie się w coś strasznego. Ta muzyka brzmi okropnie, znalazłam w internecie tłumaczenia tekstów, są o śmierci, nienawiści, złych rzeczach. Boje się, że syn wdał się w złe towarzystwo i to się dla niego skończy niebezpiecznie. Tylko co mam zrobić? Przecież nie zabronię mu słuchać muzyki, którą podobno lubi. Nie mogę go prowadzać za rączkę. Jak zachęcić go do tego, żeby ze mną rozmawiał. I jak go ochronić przed złymi wyborami?

Jolanta T. z Grudziądza

***Zobacz także***

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje