Reklama

Reklama

Ufaj, ale kontroluj?

Zawsze stawiałam swojego męża jako przykład mężczyzny. Taki czuły, kochający. Mogłam na niego liczyć w każdej sytuacji.

Nawet gdy mieliśmy już dziecko, mogłam czasem wyskoczyć na spotkanie z koleżankami, wiedząc, że on sobie ze wszystkim poradzi. Ale przed  miesiącem zadzwoniła do mnie jedna z koleżanek i zasiała we mnie ziarno niepokoju. Powiedziała, że jak ostatnio byłyśmy we trzy na kawie, widziała niedaleko kawiarni samochód mojego męża. Musiała wyjść wcześniej i wtedy zauważyła za rogiem auto. Rozpoznała je, bo ma charakterystyczny bagażnik na dachu. Ktoś chyba siedział w środku, ale akurat podjechał jej autobus... Pomyślałam wtedy, że musiała się pomylić.

Reklama


Nawet nie wspomniałam o tym mężowi. Jednak jakoś nie mogłam wyrzucić tego z pamięci... A niedawno zdarzyła się taka sytuacja. Poszłam do łazienki, swoją komórkę zostawiła w torebce. Mam w niej specjalną kieszonkę. Napuściłam wodę do wanny, a potem wyszłam jeszcze po gazetę. Zauważyłam, że moja komórka wystaje z torebki. Dzieci były na podwórku. Mąż oglądał telewizor w sąsiednim pokoju. Od tej pory męczy mnie myśl, czy koleżanka nie miała racji. Czy to możliwe, że mój mąż, któremu ufam, próbuje mnie kontrolować? Zagląda do komórki? Czy mam  go o to wprost zapytać, czy czekać, może sprawa sama się wyjaśni?


Edyta, 36 lat


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje