Reklama

Reklama

W Wigilię bez rodziny?

Chłopak ma trochę racji, ale ja przecież też mam! Jak to tak Wigilia bez niego? Przecież jesteśmy normalną rodziną, a to wyjątkowy dzień.

- Marcin, o czym ty mówisz? - początkowo nie dotarły do mnie słowa 17-letniego syna.

- Mamo - westchnął. - Chodzi o Wigilię... w tym roku nie spędzę jej razem z wami w domu, ale w ośrodku dla bezdomnych. Wiesz, że jestem tam wolontariuszem, zawsze mnie za to chwaliliście z tatą.

- No pewnie, cieszymy się, że pomagasz ludziom, ale czy musisz to robić także w Wigilię?! To dzień zarezerwowany dla rodziny! - nie mogłam uwierzyć.

- Już postanowiłem - uciął Marcin. - Jestem tam potrzebny.

Byłam zdruzgotana. Wspólna kolacja, życzenia, razem na pasterkę... To wszystko zawsze było dla nas takie ważne! Myślałam, że dla Marcina też..

Reklama

- Przecież co roku wybierasz drzewko razem z tatą, potem je oprawiacie i wspólnie z Jagodą ubieracie... Twoja siostra to uwielbia, będzie zawiedziona. A co powiemy babci? Znasz ją, ona co roku mówi: Ooo, to pewnie moje ostatnie święta z wami... - tłumaczyłam.

- Mamo, nie szantażuj mnie babcią i Jagodą! - zezłościł się syn. - Wcześniej było dobrze mieć w domu wolontariusza, ale teraz to już nie? Jesteś zakłamana!

O mało się nie rozpłakałam. "No tak" - pomyślałam. - "Chłopak ma trochę racji, ale ja przecież też mam! Jak to tak Wigilia bez  niego? Przecież jesteśmy normalną rodziną, a to wyjątkowy dzień".

- Uspokój się Magda - mąż starał się łagodzić sytuację. - Marcin jest prawie dorosły...

- No właśnie! - przerwałam mu - Prawie robi wielką różnicę! To raz, a poza tym tradycja jest chyba też ważna! Bezdomni będą mieli udany wieczór, a my - zepsuty. To jest twoim zdaniem w porządku?!

- Nie, ale nie możemy karać go za to, że chce pomagać innym. Niepotrzebnie tak się denerwujesz.

- A kto mówi o karaniu? Chcę tylko spędzić najbardziej rodzinny dzień w roku z moją rodziną - argumentowałam, ale dla niego nie stanowiło to problemu.

Rozumiała mnie na szczęście moja przyjaciółka, Janka, matka trójki nastolatków.

- W zeszłym roku moja Ola chwilę po kolacji wigilijnej poleciała spotkać się ze znajomymi w pubie. Teraz taka moda. Było mi przykro, ale teraz dzieci nie obchodzi  tradycja - powiedziała z żalem, gdy do niej zadzwoniłam.

Nie wiem, co robić. Na razie nic nie powiedziałam mojej mamie, bo mi jej żal. Jak się dowie, że go nie będzie, bardzo to przeżyje.

Mam nadzieję, że Marcin zmieni zdanie, że zrozumie, jak ważne są dla mnie i dla wszystkich te wspólne chwile. Nie mogę mu przecież, i nie chcę, zabronić tego wolontariatu. Jeszcze brzmi mi w uszach jego wyrzut, że jestem zakłamana... Ale czy on nie pojmuje, jak mi zależy na tym dniu spędzonym razem? To chyba nic złego, przecież może być wolontariuszem każdego innego dnia i będziemy z niego dumni, ale w Wigilię... Jak go przekonać?

Natalia P., z Dąbrowy Górniczej

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy