Reklama

Reklama

Wakacje tanie, ale niebezpieczne

​- Mamo! Mam świetną wiadomość! - Anita wpadła do domu jak burza. - Wymyśliłam co z latem.

- Wiesz przecież, że na obóz nas nie stać - westchnęłam. - Tata nie ma pracy. Najlepiej będzie jak razem z Adasiem pojedziecie do babci.

- Nie chcę! Paczka Adeli, tej mojej koleżanki z liceum, znasz ją, wybiera się na wakacje. Jadą tak po prostu w Polskę. Byli już na takiej włóczędze rok temu i kosztowało ich to drobne pieniądze. Jeździli autostopem, spali po stodołach u rolników albo w namiotach, w zamian za jedzenie pomagali na wsi. Mówili, że to była wspaniała przygoda! Zgodzili się, żebym się z nimi zabrała.

Reklama

- Chyba zwariowałaś... - szepnęłam.

- Dlaczego?! Będę miała świetne wakacje, na dodatek tanie!

- Kochanie, to niebezpieczne!

- Niby co? - nadąsała się moja piętnastolatka.

- Jeżdżenie autostopem. Nie masz pojęcia na kogo traficie. Możecie zostać pobici, napastowani... Poza tym będziecie bez żadnej opieki, a co jeśli pojawią się jakieś kłopoty? Kto wam pomoże? Chyba, że jadą jacyś rodzice?

Córka popatrzyła na mnie z politowaniem:

- Chyba żartujesz.

- Tak myślałam. Nie, kochanie, nie ma mowy, Masz dopiero piętnaście lat. Swoją drogą dziwię się, że rodzice tych znajomych Adeli im na to pozwalają.

- Ale dlaczego jesteś taka?! A sama to jeździłaś autostopem!

- Moja droga, jesteś mądra i rozsądna, dlatego pozwalam ci na wiele. Ale to przesada. Nie ma mowy. Owszem, ja jeździłam autostopem jak już byłam dorosła, tak spędzaliśmy wakacje z tatą dopóki się nie urodziłaś. Ale  wtedy naprawdę było o wiele bezpieczniej niż teraz...

- Przesadzasz! U babci umrę z nudów!

- Robię to tylko z troski o ciebie - usiłowałam ją przytulić, ale wyrwała się i uciekła.

Mąż zareagował nie tak jak się spodziewałam.

- Sama mówisz, że Anitka jest mądra i rozsądna. Kiedy my jeździliśmy, nikt nie wiedział gdzie jesteśmy... Teraz są komórki, zasięg wszędzie, może do nas dzwonić nawet kilka razy dziennie. Będą jeździli w grupie, nocowali też, to zawsze bezpieczniej.

Na koniec stwierdził, że nie mam racji, zabraniając córce wyjazdu.

Zupełnie co innego powiedziała natomiast moja przyjaciółka.

- Nie zgadzaj się na takie eskapady! Ciesz się, że nie masz z małą kłopotów, ale nie proś się o nie! Przecież ktoś może ją skrzywdzić! 

- Dokładnie to samo myślę! Ale Anita jest nieszczęśliwa, że się nie zgadzam. No i ta grupa rok temu spędziła tak wakacje i nic się nikomu nie stało. Może ja jestem nadopiekuńcza?

- Chyba oszalałaś. Mieli po prostu szczęście.  A jeśli coś jednak się stanie? Nigdy w życiu sobie tego nie darujesz! Naprawdę nie ma nad czym się zastanawiać.

I nie zastanawiałabym się, gdyby nie cień wątpliwości, że może przesadzam? A to mąż i córka mają rację?

Wanda B. z Puław

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 26 (w sprzedaży od 26 czerwca 2014 r.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

 

 

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje