Reklama

Reklama

Wcale nie żałuję, czy to źle...

Usunęłam ciążę. Z powodu trudnych warunków życiowych. Wtedy prawo na to pozwalało. Strasznie to przeżyłam. Długo nie mogłam wrócić do równowagi psychicznej...

Jestem rencistką, szczęśliwą mężatką, matką 36-letniej córki. Ale młodość miałam trudną. 

Reklama

W czasach peerelu budowałam huty i fabryki. Mieszkałam miesiącami w hotelach robotniczych. Poznałam Michała. Zaszłam w ciążę.

To nie był udany związek. Michał dużo pił, nie zamierzał się ze mną wiązać. Usunęłam ciążę. Z powodu trudnych warunków życiowych. Wtedy prawo na to pozwalało. Strasznie to przeżyłam. Długo nie mogłam wrócić do równowagi psychicznej...

Obecnego męża poznałam wiele lat później. To już było zupełnie inne, lepsze życie. Nie żałuję, że tak się potoczyło.

Nasza córka, Joanna dopiero niedawno wyszła za mąż. Wcześniej były studia, potem praca w korporacji, kariera. Tłumaczyłam jej, że najwyższy czas na dziecko. No i w końcu zaszła w ciążę.

Od początku źle ją znosiła. Zrobiła badania prenatalne. Wyniki były niedobre. Dziecko może się urodzić z wadą genetyczną. Joasia chce mieć to dziecko. Jej mąż ją wspiera. A do mnie powróciły moje straszne wspomnienia...

Nie wiem, jak mam postąpić. Czy coś sugerować? Czy opowiedzieć jej o swoich przeżyciach? Nie potrafię się odnaleźć w tej sytuacji.

Hania, 60 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje