Reklama

Reklama

Widzi same problemy czy tylko je wyolbrzymia?

Przeżyłam z mężem ponad 30 lat i zawsze taki był: we wszystkim szukał przysłowiowej dziury.

A to samochód, który kupowaliśmy, "na pewno był bity", w sklepie sprzedawczyni tylko czeka, żeby mu wcisnąć nieświeże mięso... A jak mieliśmy pojechać na wakacje, nie spał całą noc, bo był przekonany, że na miejscu będą jakieś nieprzewidziane kłopoty.


 Nie wiem, jak udało mi się z nim wytrzymać, ale na szczęście dzieci już są dorosłe. Wyprowadziły się, więc  tylko ja znoszę jego dziwactwa.


Ostatnio jest podenerwowany, bo w jego pracy mają być zwolnienia. I jest przekonany, że poleci jako pierwszy. Skąd to przekonanie - nie potrafi wyjaśnić. Mówię mu, że jest dobrym fachowcem i nie musi się obawiać. A on na to, że już zdecydował - woli wyjechać za granicę i tam zarabiać.

Reklama


 Tłumaczę, żeby zaczekał, może nie będzie tak, jak myśli. A nawet jak go zwolnią, może zarabiać bez umowy. No i chyba to lepiej, gdy będziemy żyli biedniej, ale razem, niż osobno... Pieniądze to nie wszystko. Nie wiem, czy mam go nakłonić, żeby został, czy niech robi, jak chce?


Ela (54 l.)



Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje