Reklama

Reklama

Wigilię spędza się z rodziną

Cieszę się, że przyjedzie do nas Stefan z Jadzią i Karinką – powiedziałam przy kolacji do męża.

- Tyle lat już u nas nie byli na wigilii.

Potem zwróciłam się do Piotrka, naszego 16-letniego syna:

- Tylko nic nie mów babci, bo to dla niej niespodzianka! Będzie trzeba przynieść stół z piwnicy - wróciłam do męża.

- To się przyniesie - stwierdził z uśmiechem, bo tak jak ja lubi, jak przy świątecznym stole zbiera się cała rodzina.

- Bo będzie nas... - policzyłam szybko - 13 osób!

I zamilkłam, bo uświadomiłam sobie, że to przynosi pecha.

- 12. Mnie nie liczcie, idę na wigilię do Aldony - powiedział znienacka syn.

Reklama

Spojrzeliśmy na niego z mężem zdumieni. Ledwie przeboleliśmy, że Piotrek się spotyka z dziewczyną starszą o 2 lata, która ma kłopoty w szkole, a tu takie coś.

- Chyba żartujesz - szepnęłam.

- Nie - wyjaśnił. - Jej ojciec zostawił je dla jakiejś innej baby, są smutne. Nie chcę, żeby siedziały we dwie przy stole i milczały. Ze mną będą przynajmniej starały się rozmawiać.

- Nie ma mowy - powiedział mój mąż. - Bez dyskusji!

Dałam znak synowi, żeby nie nalegał. Wiedziałam, że jak mąż tak mówi, to nie ma co próbować z nim rozmawiać. Poszłam do syna wieczorem.

- Piotrusiu, to bardzo mile z twojej strony, że chcesz umilić ten wieczór Aldonie i jej mamie, ale... to rodzinne święto, będzie nam bardzo przykro bez ciebie.

- E tam. Będzie mnóstwo ludzi, nawet nie zauważysz, że mnie nie ma. Przyjedzie twój brat...

- Bardzo kocham wujka Stefana, ale ciebie kocham bardziej - chciałam mojego dryblasa przytulić, ale zrezygnowałam, bo poczułam, że się uchyla. - Zależy mi na tym, żebyś tu był.

- Ale mamo, jestem z wami co roki!

- Taki wieczór jest tylko raz w roku. Ważny wieczór dla nas. Jeśli chcesz, możesz ją odwiedzić w drugi dzień świąt.

- To nie to samo.

Takich rozmów odbyliśmy kilka. Raz przypadkiem słyszałam, jak Piotrek mówił przez telefon, że się nie da i się wyrwie, choćby miał uciec. Kiedy spytałam, o co chodzi, powiedział, że o jakiś mecz. Jestem pewna, że nie. On w nic nie gra. A co jeśli mówił o wigilii? Że zamierza się wymknąć? Mój mąż się wścieknie, mama będzie rozczarowana, a mnie będzie przykro...

Tylko jak to synowi wytłumaczyć, skoro nabił sobie głowę tymi odwiedzinami?

Elżbieta Opolska z Darłowa


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama