Reklama

Reklama

Włamanie do mieszkania zrujnowało nam życie

​Trzy miesiące temu dotknęła nas tragedia - okradziono nam mieszkanie.

Chyba do końca życia nie zapomnę tego widoku - wszystko z szaf i szuflad powyrzucane na podłogę, zdeptane, zniszczone. Złodzieje wynieśli to, co było cenne - telewizor, odtwarzacz dvd, wieżę, komputer. Na szczęście, mieliśmy ubezpieczenie, więc odzyskamy pieniądze, jeśli nawet nie wszystkie, to przynajmniej znaczna ich część. Ale i tak jesteśmy zdruzgotani. Bo tak naprawdę, mamy za swoje. Gdy kupowaliśmy mieszkanie, ostrzegano nas, że na tym osiedlu nie jest bezpiecznie. Zdarzają się włamania do mieszkań, kradzieże samochodów, napaści. Ale my uznaliśmy, że jak się komuś ma coś stać, to wszędzie się stanie. 

Reklama

Tymczasem okazało się, że zła fama o osiedlu to, niestety, prawda. Dotąd nie utrzymywaliśmy bliskich kontaktów z sąsiadami. Dopiero teraz, gdy nas okradziono, dowiedziałam się, ile złego wydarzyło się w okolicy, odkąd tu zamieszkaliśmy. Podobno nawet zabito dwie osoby. Poważnie boimy się już nie tylko o nasze mieszkanie, ale i o życie. Nie pozwalamy dzieciom wychodzić z domu bez opieki, o wieczornych powrotach nie ma nawet mowy. 

Mąż ostatnio przebąkuje, że jedyne, co nam zostało, to sprzedać mieszkanie i przeprowadzić się w bardziej bezpieczne miejsce. Ale ja nie czuję się na siłach, by podołać temu wszystkiemu, co wiąże się z szukaniem mieszkania i przeprowadzką. Mąż jednak naciska. Nie ukrywam, że przeżywamy pierwszy od lat poważny kryzys. Co robić?

Danka, 49 lat

Dowiedz się więcej na temat: mieszkanie | Dom | rodzina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje