Wnuczek nie dba ani o swoje, ani o cudze

Stasiu, bardzo cię proszę, zakręcaj wodę, jak myjesz zęby – po raz chyba setny zwróciłam uwagę swojemu 12-letniemu wnuczkowi.

- Tak, tak - odparł chłopak nieuważnie i pobiegł na podwórko grać w piłkę z dziećmi sąsiadów.

Reklama

Weszłam do pokoju, który zajmował, i pogasiłam wszystkie światła. Na łóżku znalazłam koszulkę, którą dostał na urodziny tuż przed przyjazdem do mnie. Na boku widniała wielka dziura. Musiał o coś zaczepić, że tak ją rozerwał. Chyba nie dam rady jej naprawić.

- Czy w domu on też jest taki roztrzepany, wciąż wszystko gubi i zapomina? - spytałam córkę, kiedy zadzwoniła i zapytała, jak sobie radzimy we dwoje.

- Oj tak - westchnęła. - To taki wiek, przejdzie mu.

Próbowałam podejść do zachowania wnuka z większą tolerancją, ale dwa dni później okazało się, że zepsuł swój telefon komórkowy.

- Jak to się stało? - spytałam, kiedy pokazał mi roztrzaskany aparat.

- Położyłem go na łóżku, jak wstawałem, to spadł, no i na niego nadepnąłem drewniakiem...

Staś miał tak smutną minę, że nie miałam serca mu powiedzieć, że przecież kilka razy mówiłam, żeby nie rzucał telefonu byle gdzie...

Chodzę wciąż za nim i gaszę światła, zakręcam wodę, odkładam drogie rzeczy w bezpieczne miejsca, ale jestem już tym zmęczona i chciałabym, żeby on się też trochę postarał.

Staś spędza u mnie co roku miesiąc wakacji i wyraźnie odczuwam to w opłatach np. za prąd. Nie żałuję mu niczego, bardzo go kocham. Ale uważam, że jest już na tyle duży, że powinien zwracać uwagę na to, co robi. Szanować rzeczy, które dostaje od rodziców, nie zapalać świateł w całym domu, jak siedzi w jednym pokoju, nie gubić a to torby ze sprzętem sportowym, a to butów, a to kluczy do domu. Córka twierdzi, że to wynika z wieku dorastania. Ja sądzę, że on po prostu zawsze wszystko miał, a jak zgubi albo zniszczy, to dostanie następne. I nie rozumie, ile to jego rodziców kosztuje, bo wcale nie są zamożni. Chciałabym wnuczka nauczyć szacunku do tego, co dostaje, tego, co ja nazywam gospodarnością. Tylko jak to zrobić? Bo widać, ze ciągle zwracanie uwagi on traktuje jak marudzenie babci, które można puszczać mimo uszu...

Zdzisława Dolecka z Ciechanowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje