Reklama

Reklama

Wnusia chce na siłę mnie odmłodzić

– Babciu kochana, mam świetny pomysł! – moja ukochana 16-letnia wnuczka dostała aż wypieków z wrażenia.

- Co takiego, moje dziecko?

Mirella wyciągnęła z torebki jakiś kartonik i podała mi go z dumną miną.

- Twoja metamorfoza - przeczytałam i otworzyłam.

W środku było zaproszenie do nowo otwartego fryzjera - na darmową "wystrzałową" fryzurę.

- Chcesz, żebym z tobą poszła? - spytałam.

- Ależ nie, nie rozumiesz! To mój prezent dla ciebie! Nareszcie będziesz miała fajną fryzurę! To cię odmłodzi! Potem pójdziemy do sklepu i kupisz sobie coś kolorowego. Bo wiesz... - uśmiechnęła się do mnie pocieszająco i jakby... pobłażliwie. - Tak nudno się ubierasz i czeszesz. Teraz jest modne co innego...

Reklama

- Mirelko, ale ja jestem stara - zaśmiałam się. - Nie będę się nosić jak nastolatka, bo będę wyglądać żałośnie.

- Wcale nie ! - otworzyła jakąś stronę w internecie na swoim smartfonie i pokazywała mi sesje starszych pań poubieranych, moim zdaniem, raczej komicznie... 

- To są przebrania, a nie ubrania, moja droga - powiedziałam w końcu. - Gdybym tak wyszła z domu, to wszystkie sąsiadki by się ze mnie śmiały.

Wnuczka wyraźnie posmutniała.

- No nic, myślałam, że sprawię ci przyjemność - westchnęła. - I sobie, bo chciałabym się tobą pochwalić. Powinnaś coś ze sobą zrobić, nie jesteś przecież taka stara - i widząc, że nie pałam entuzjazmem do zaproponowanej przez nią metamorfozy, naburmuszona szybko się pożegnała.

Przypomniało mi się, że Mirelka z lekceważeniem wypowiadała się o upodobaniach i często puszczała mi swoją muzykę. Nie podobały się jej też moje stroje, klipsy i broszki. To prawda, jestem tradycjonalistką. Lubię jasne bluzki z kołnierzykami, ciepłe szare swetry i spódnice do połowy łydki. Siwe włosy spinam w koczek. Czuję się w tym dobrze i nie chcę zmieniać swojego wyglądu.

Jednocześnie nie chcę sprawiać przykrości małej. Ona z takim entuzjazmem chciała się zabrać do "czyszczenia" mojej szafy... A może powinnam raz zaszaleć i pozwolić jej się poprzebierać? W końcu włosy można ufarbować na ciemno, ostrzyżone odrosną, a ubrania mogę schować głęboko, jeśli będę się w tym wszystkim czuła fatalnie. Ale jak przetrwać pod krytycznym okiem sąsiadek? Trochę się boję, że wnusia zrobi ze mnie pośmiewisko...

Irena Grzędziel z Lublina

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje