Reklama

Reklama

Wójt wolał blondynkę

35 lat byłam kasjerką w urzędzie gminy. Wcześniej na tym stanowisku pracowała moja matka.

Znałam prawie wszystkich i czułam, że mam u nich poważanie.  Zostało mi kilka lat do emerytury i raptem szok. Rok temu wójt zwolnił mnie z pracy i zatrudnił swoją znajomą - młodą, długonogą blondynkę. Kobieta na niczym się nie zna, ale ma aparycję. Ja, stary wrak nikomu już nie jestem potrzebna. przeżyłam to bardzo. To małe miasteczko, gdzie ja teraz znajdę pracę? Od roku siedzę w domu sama jak palec. Mąż umarł kilka lat temu, a dzieci porozjeżdżały się po świecie. Kiedy do mnie dzwonią, mówię, że wszystko jest w porządku - nie chce ich martwić, maja swoje problemy. Czuje jednak, że z dnia na dzień zapadam się w jakimś marazmie. Nic mi się nie chce, odsunęłam się od ludzi. Boję się, że sama sobie z tym nie poradzę. Może udać się na wizytę do psychologa? Ale to małe miasteczko i ludzie zaraz wezmą mnie na języki...

Reklama

Zofia 55 l.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje