Reklama

Reklama

Wyrośnie na księdza czy na fanatyka?

Jesteśmy katolicką rodziną i w tym duchu wychowujemy naszych synów, ale to, jak zachowuje się Piotrek to chyba przesada.

Mojego 16-letniego syna Piotrka widywałam ostatnio w domu coraz rzadziej.

Reklama

- Dokąd? - spytałam, gdy po obiedzie zbierał się do wyjścia.

- Do kościoła - odpowiedział. - Wy też moglibyście tam częściej bywać... - dodał.

- Chodzimy co niedziela...

- Myślicie, że jak w ten sposób odbębnicie swoje, to jesteście dobrymi katolikami?

Zdumiały mnie jego słowa.

- A modlisz się codziennie, przestrzegasz postu, chodzisz na rekolekcje? - dopytywał - I siebie nazywasz katoliczką?

Z wrażenia zakręciło mi się w głowie, musiałam usiąść.

- Słyszałaś? - zapytałam moją mamę, z którą mieszkamy.

- Tak, Haniu, ale daj chłopakowi spokój - powiedziała. - To dobrze, że jest bogobojny. Z chuliganami pod sklepem nie wysiaduje, z pannami się nie prowadza, bo z tego tylko kłopoty mogą być, a tak, spokój...

- Mamo, ale on mówił do mnie oskarżycielskim tonem! - nie mogłam dojść do siebie.

- A w szkole to Piotrka przezywają "księżulo" - niespodziewanie do rozmowy wtrącił się młodszy syn, Darek. - On stale zwraca innym uwagę, że grzeszą, a w piątek im do kanapek zagląda, czy nie mają z wędliną - zachichotał.

Postanowiłam porozmawiać ze starszym synem jeszcze tego samego dnia.

- Piotrek - zaczęłam, gdy wrócił wieczorem. - To dobrze, że jesteś wierzący, że traktujesz to, w co wierzysz poważnie. Ale chyba rozumiesz, że nie każdy, kto restrykcyjnie przestrzega przykazań jest świętym. Nie należy od razu potępiać ludzi...

- Nie ma żadnego ale! Mam usprawiedliwiać cudze grzechy?

- Bo nie tobie je osądzać!

- Jeszcze nie, ale wkrótce! Idę do seminarium, mam zamiar być księdzem - oznajmił Piotrek i widząc moje zdziwienie, dodał: - Będę nauczał ludzi, jak mają postępować, by nie zejść ze ścieżki wiary - dodał z pasją. - Nie będę pobłażać grzesznikom!

- Hola, hola, synku, jeszcze nie jesteś księdzem! Musisz wiele się nauczyć i przemyśleć, by nim być. A poza tym, jak możesz uważać, że jesteś taki nieskazitelny, że ty nie popełniasz błędów, tylko inni?! - ze wszystkich sił starłam się przemówić mu do rozumu i serca. Niestety, nie trafiłam do niego.

Jesteśmy katolicką rodziną i w tym duchu wychowujemy naszych synów, ale to, jak zachowuje się Piotrek to chyba przesada. Zraża do siebie rówieśników, wywyższa się, osądza innych. To moim zdaniem nie jest w porządku. Ale jak to rozsądnie wytłumaczyć chłopcu, jak ukierunkować jego wiarę, aby nie stał się fanatykiem?

Hanna Nowak z Zambrowa


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje