Reklama

Reklama

Z deszczu pod rynnę...

Niedawno powtórnie wyszłam za mąż. Pierwsze małżeństwo nie było udane, mąż pił, bił, nie mieliśmy dzieci. Zmarł na serce

Długo to wszystko odchorowywałam. Już myślałam, że do końca życia będę samotna.

Ale w sanatorium poznałam Tadeusza. Zakochaliśmy się.

Po pół roku wyszłam za niego za mąż, chociaż koleżanki radziły, żebym się zastanowiła. No i po kilku miesiącach okazało się, że Tadeusz jest okropnie zazdrosny.

Kontroluje mnie na każdym kroku... Koleżanki mówią, żebym się z nim rozstała, bo potem będzie jeszcze gorzej...

Czy jej posłuchać?

Teresa (61 l.)


 


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy