Reklama

Reklama

Zaakceptuj to i przestań uciekać

Moja koleżanka od początku nie dogadywała się ze swoim mężem. Pobrali się, gdy ona miała już 30 lat.

Myślę, że dużo wpływ na to mieli jej rodzice. Nie chcieli, żeby została sama na stare lata i ją z nim wyswatali. Był starszy o siedem lat, miał dobrą pracę, potem otworzył swój warsztat samochodowy. Doczekali się dwójki dzieci, które są już dorosłe...

Tylko że ich w tym związku poza tym niewiele łączyło. Ela skończyła studium bibliotekarskie, była oczytana. Nie bardzo miała o czym z nim rozmawiać. Jego tez niewiele interesowało poza gotowym obiadem i seksem,  z czasem coraz rzadszym. Czas po pracy spędzał poza domem, z kolegami. Piwo, jakieś mecze, a potem było coraz więcej popijania, już bez kibicowania...

Reklama

Ona jest zamknięta w sobie, więc właściwie nigdy nie rozmawiali o swoich potrzebach. Od kilku miesięcy Ela przeszła przemianę. Sama zaczęła wychodzić z domu wieczorami. Dowiedziałam się, że bierze udział w spotkaniach jakiejś grupy religijnej swojej parafii. Mało tego, jeździ z nimi na pielgrzymki i akcje ewangelizacyjne.

Nigdy nie była zbytnio religijna. Zrozumiałam: w ten sposób ucieka przed nieudanym życiem małżeńskim. Powiedziałam, że to nie rozwiąże jej problemów, a ona na, że tylko tak może przed tym uciec. Co zrobić? Namówić  ją, żeby spróbowała jakoś dogadać się z mężem, może powinni pójść do psychologa. Czy zostawić ją w spokoju, w końcu to jej życie...

Marta (50 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje