Złości się, gdy ktoś jest lepszy

Zawsze byliśmy bardzo dumni z naszej 13-letniej córki...

- Aneczka jest taka zdolna - cieszył się Marek, mój mąż. - W szkole znakomicie jej idzie, zawsze jest najlepsza. Super!

Reklama

- Tak, tak - wtórowała babcia. - I nie tylko w szkole. Przecież ona też pięknie śpiewa i tańczy. Do jakiegoś konkursu ją poślijcie, na pewno wygra.

Wprawdzie dla rodziców ich dziecko zawsze jest genialne, ale nasza Ania naprawdę zasługiwała na te wszystkie pochwały. Nie szczędziliśmy jej ich, bo widzieliśmy, że dodają córce skrzydeł, że się stara być jeszcze lepsza.

Uważałam, że to dobrze. Niestety, dziś nie jestem już tego taka pewna...

- Nienawidzę tej Kaśki! Wydaje jej się, że jest najmądrzejsza, zarozumiała małpa! - wczoraj Ania ze łzami w oczach wróciła ze szkoły. Rzuciła plecak na podłogę, a sama padła na łóżko.

- Co się stało córeczko? - zapytałam zaniepokojona. - O kim ty mówisz?

- Jak to o kim?! O tej nowej, tej Kaśce, która przyszła do naszej klasy niedawno. I ledwo przyszła, zaraz zaczęła zadzierać nosa - burknęła Ania. - Pani od polskiego wyróżniła jej wypracowanie, a o moim nic nie powiedziała. A ja tak się starałam! Z ostatniej klasówki z matmy dostała szóstkę, a ja tylko piątkę, a uczyłam się przecież tak długo. Czy ona zawsze musi być ode mnie lepsza? Nie zasługuje na to! - Ania aż poczerwieniała ze złości.

- Dlaczego uważasz, że nie zasługuje na te oceny? - spytałam.

- Na pewno ściąga - oznajmiła Ania. - A wypracowania przepisuje  z internetu.

- To poważne zarzuty - zauważyłam - Jesteś pewna? Widziałaś to?

- No niee... - mruknęła córka. - Ale przecież musi tak być! - dodała już pewniejszym głosem. - Powiedziałam o tym naszej wychowawczyni i panu od matematyki też. Niech wiedzą, że to oszustka.

- Aniu, tak nie można - nie podobało mi się to, co zrobiła córka. - Donosisz na koleżankę, a nie masz dowodów.

- Ona nie jest żadną moją koleżanką! - wybuchnęła Ania. - I wcale nie donoszę, tylko mówię, co myślę. I dziewczynom z klasy też powiedziałam, że jak będą się z nią przyjaźnić, to ich nie chcę znać!

- To już chyba przesada Aniu - zaprotestowałam. - Jesteś już na tyle duża, by wiedzieć, że nie zawsze w życiu jest się zwycięzcą. Nie zawsze jest się w centrum uwagi. Dzisiaj ona była lepsza, jutro tobie się to uda i ciebie pochwalą - starałam się tłumaczyć. - Nie bądź zazdrosna o jej sukcesy...

- Zazdrosna? No co ty?! - prychnęła Anka. - Nie ma o kogo! Jeszcze jej pokażę, że to  ja jestem najlepsza!

Wyglądało na to, że Ania nie była gotowa przyjąć moich argumentów. Trochę mnie to niepokoi. Boję się, że mała będzie cierpieć, jeśli nie nauczy się akceptować faktu, że nie zawsze jest naj. Czy nie popełniliśmy z mężem błędu, stale chwaląc nasza córkę, ciągle zachęcając ją, by była lepsza od innych? Jak to teraz przerwać? Jak sprawić, by Ania cieszyła się swoimi sukcesami, zamiast złościć się, że innym coś lepiej się udało?  

Daria Kroc z Kalisz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje