Reklama

Reklama

Zrobił sobie wakacje... od mycia

Dochodziło południe, kiedy w sobotę weszłam do pokoju mojego 12-letniego Janka. Aż mi się niedobrze zrobiło od paskudnego odoru potu i brudnych skarpetek. Gwałtownie odsłoniłam i otworzyłam okno.

- Mamo! - jęknął syn.

- Natychmiast się umyj i posprzątaj pokój! - zażądałam.

- Zwariowałaś? Są wakacje!

- Albo wstajesz albo zaraz wrócę i wyleję ci wiadro wody na głowę - zagroziłam.

Janek niechętnie poczłapał do łazienki. Z obrzydzeniem pozbierałam walające się po jego pokoju ubrania i bieliznę. Pomyślałam, że muszę dla niego poszukać mocniejszego dezodorantu. Gdy wyszłam z pokoju, syn robił sobie herbatę.

- Już się umyłeś? - spytałam.

- Mam przecież wakacje!

- Ale nie od mycia!

Reklama

- Na obozie pod namiotami się nie myliśmy i dobrze było.

- Nie czujesz, jak cuchniesz? - zdenerwowałam się. - Marsz do łazienki! Natychmiast!

Syn się obraził, ale przynajmniej wziął prysznic. Do sprzątania nie udało mi się go nakłonić, więc zrobiłam to sama, bo nie mogłam zdzierżyć bałaganu. 

Gadałam do niego cały dzień, że mycie nie ma nic wspólnego z wakacjami. Że trzeba być schludnym cały rok. Że co innego odpuścić sobie kilka dni na kempingu, a zupełnie co innego codziennie w domu.
Że niedługo wróci do szkoły i powinien już zacząć wracać do normalnego życia: wcześniej wstawać, regularnie chodzić spać, sprzątać to, co do niego należy, no i dbać o siebie. Nie odpowiedział ani słowem, a po minie widziałam, że stara się nie słuchać.

Przeczucia mnie nie myliły, kilka dni później znowu okazało się, że Janek omija łazienkę, a ciuchy nosi te same od soboty. Załamałam się. Rozmowa z mężem niewiele mi dała.

- Daj mu spokój, większość chłopców przechodzi przez ten etap, kiedy jeszcze się nie przyzwyczaili do częstych kąpieli i używania dezodorantu. Nie pamiętasz, jaki był twój brat? A ten ich zapaszek jest nawet dla nich symbolem hm... dorosłości?

- Ale Janek ma dwanaście lat!

- I zaczął dojrzewać. To się między innymi tym objawia. Zobaczysz, zacznie się oglądać za dziewczynami, to zacznie o siebie dbać aż do przesady. Teraz twoje gadanie nic nie da.

Tylko mnie ta rozmowa zdenerwowała. Moim zdaniem nie można braku higieny tłumaczyć wiekiem dojrzewania! Nie mogę udawać, że nie widzę brudu i nie czuję smrodu bijącego z pokoju syna. Nie chcę, żeby po domu mi się błąkał taki niedomyty.

Nie chcę też, żeby w szkole mieli go za flejtucha i brudasa. Muszę mu przemówić do rozumu. Tylko jak?

Edyta Borys z Koluszek

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje