Reklama

Reklama

5 zalet pozycji klasycznej

Dobrze jest poeksperymentować w sypialni - to zapobiegnie rutynie. Ale warto też wrócić do klasyki. Seks "po misjonarsku" dostarczy nam wrażeń, jakich nie osiągniemy w najwymyślniejszych pozycjach.

Przez niektórych obśmiewana, dla innych staromodna jest wciąż najpopularniejsza wśród polskich par. Aż 85 proc. z nas deklaruje, że bardzo często kocha się w pozycji klasycznej. Od niej najczęściej jako młodzi ludzie zaczynamy sypialniane przygody, jest też wyjątkowo wygodna dla starszych partnerów, których kondycja jest już nieco słabsza lub mają np. kłopoty z kręgosłupem.

Według Kamasutry, to jedna z najważniejszych pozycji erotycznych. Istnieje kilka jej wariantów. Od najbardziej podstawowego, gdy mężczyzna kładzie się na kobiecie, leżącej z lekko rozchylonymi udami, po bardziej wyrafinowany, w którym kobieta oplata nogami biodra partnera. Nie zawsze też dominującą rolę odgrywa w tej pozycji mężczyzna. Istnieje tzw. pozycja misjonarska odwrotna, gdy to on kładzie się na plecach, a ona układa się na nim, opierając się na rękach. Uzyskany wtedy kąt penetracji pozwala osiągnąć niesamowite wrażenia. Naprawdę nie ma więc powodu, by zapominać w sypialni o pozycji klasycznej czy uważać ją za nudny przeżytek.

Reklama

Pozwala "ukryć" kompleksy

Duża część z nas nie przepada za pozycją "na jeźdźca" czy seksem przy zapalonym świetle, bo mamy kłopot z akceptacją naszych ciał. Zamiast skupić się na przyjemnej drodze do orgazmu, myślimy o wszystkich fałdkach, cellulicie na udach i nieładnie układającym się biuście. Nie pomagają tłumaczenia, że partner absolutnie nie zwraca na to uwagi, bo kocha się z nami, a nie z naszymi niedoskonałościami. Dlatego pozycja misjonarska jest taka cudowna. Kiedy leżysz na plecach, ciało tak się układa, że wyglądasz pięknie i ponętnie (nawet gdy masz nadwagę). Ud nie widać, a tłuszczyk z brzucha niknie, równomiernie rozłożony.

Pomaga, gdy chcesz zajść w ciążę

Choć niektórzy podchodzą do tej teorii dość sceptycznie, istnieją pozycje, które ułatwiają poczęcie dziecka. Jedną z nich jest właśnie pozycja klasyczna. Gdy leżysz na plecach, szyjka macicy zanurzona jest w nasieniu, co ułatwia drogę większej ilości plemników niż np. w pozycji stojącej. Poza tym ma tu też na pewno duże znaczenie fakt, że w objęciach partnera czujesz się bezpieczna, kochana, a co za tym idzie - rozluźniona. To także sprzyja zajściu w ciążę. Po stosunku nie wstawaj od razu, poleż chwilę (ok. 10 minut) mocno przytulona do ukochanego. Nogi możesz unieść lekko w górę i opleść nimi jego biodra.

Robicie to, a teściowie śpią za ścianą

Pozycja misjonarska to także szansa na spełnienie erotycznych fantazji. Nigdy nie marzyłaś skrycie o namiętnym seksie, gdy ktoś was "nakrywa"? Nadarza się okazja, bo np. właśnie odwiedzili was rodzice twojego faceta. Oni śpią w pokoju obok, a wy znów możecie poczuć się jak para nastolatków, której ukradkiem udało się spotkać w gorących okolicznościach. Ponieważ w tej pozycji nie musicie wykonywać jakiś szczególnych akrobacji, nie narobicie też zbyt wiele hałasu. Oczywiście pod warunkiem, że będziecie poruszać się powoli, co ograniczy skrzypienie łóżka, i nie zaczniecie krzyczeć pełnym głosem. Ta pozycja jest też dobra, gdy w domu są małe dzieci. Po pierwsze, nie usłyszą waszych harców, a po drugie, gdy nagle któreś z nich wkroczy do sypialni, zobaczy... mocno przytulonych rodziców. Łatwiej wam będzie wytłumaczyć, co się dzieje.

Idealna, gdy "on" jest za duży

Pozycja klasyczna pomoże wam rozwiązać także wiele problemów technicznych. Jeśli jego penis jest dość duży, a tobie zbyt głęboka penetracja i mocne pchnięcia sprawiają ból, połóż się wygodnie na plecach. Złącz nogi, a partner niech położy się na tobie i swoimi udami oplecie twoje. Będziesz miała możliwość kontrolowania pchnięć, a on nie będzie mógł wejść w ciebie zbyt głęboko.

To także świetne rozwiązanie, gdy jest między wami duża różnica wzrostu. Jeśli jednak ty jesteś drobna i delikatna, a twój partner jest rosłym mężczyzną, pamiętajcie, by on mocno wspierał się na rękach bądź łokciach. Jeśli się na tobie położy, wcale nie będzie ci przyjemnie, tylko ciężko i niekomfortowo. A to żadna przyjemność.

Ta pozycja sprawdza się też w przypadku, gdy twój partner kończy zbyt szybko. W tej pozycji to on całkowicie kontroluje tempo i siłę pchnięć, może w każdej chwili zwolnić i opóźnić orgazm lub zatrzymać się i odczekać, aż podniecenie trochę opadnie. Możesz mu też pomóc w odpowiedniej chwili delikatnie chwytając i zaciskając dłoń u nasady jego penisa.

Daje poczucie wyjątkowej bliskości

Kobiety uwielbiają ją za poczucie bezpieczeństwa, które daje pełny kontakt z ciałem ukochanego. Leżąc na plecach, możesz przyciągnąć go blisko do siebie bardzo blisko i wtulić się w jego rozgrzane, pełne podniecenia ciało. Możecie też, kochając się, patrzeć sobie w oczy, całować się i szeptać sobie czułe (lub jeśli wolicie pikantne) słowa wprost do ucha. Ta pozycja pozwala wam stworzyć niezwykle romantyczną atmosferę. Pomaga również zbudować niepowtarzalną więź i nie kojarzy się z szybkim numerkiem, a raczej z długim i powolnym seksem, pełnym czułości, miłości i delikatności.

Zobacz też:

Jaki jest twój orgazm?

Jakiego kochanka wybierzesz?

Czy jesteś dobra w łóżku?

Świat kobiety
Dowiedz się więcej na temat: partner

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy