Reklama

Reklama

Białe związki

"Myślę, że powinniśmy spać w osobnych pokojach. Chrapiesz, budzisz mnie, wstając do pracy - mówi Maria mężowi przed zaśnięciem. - Ale czy to znaczy, że już nigdy...? - Jeśli będziemy mieli ochotę, to czemu nie?". Ale przez dziesięć następnych lat nie mają. Nie licząc imienin u znajomych. Wrócili późno, Maria miała na sobie bordową sukienkę z rozcięciem na plecach, całują się, ale alkohol, który wypili, sprawia, że każde idzie spać osobno. Maria jest u lekarza. Od przesadzania rododendronów wypadł jej dysk. Doktor żartuje: "Dużo leżeć i nie szarżować z seksem". Maria, nie wie czemu, zdobywa się na szczerość: "Seks? Kiedy to było? - Żartuje pani? - Nie, mówię poważnie. Lata temu. - Ale seks to zdrowie. Po co pozbawiać się takiej frajdy? Maria: - Sadził pan kiedyś orchidee i czekał, aż zaczną kwitnąć? Widział pan na żywo Tadż Mahal? Jadł pan falafel w barze Bursa w centrum Ankary? Jeździł po mieście w nocy na harleyu? Nie? Pozbawia się pan wielkiej frajdy".

Reklama

- Rzadko myślę o seksie - mówi dziś Maria. - Czasem żałuję, że tak się stało. Łatwo przekroczyć granicę. Wystarczy nieuwaga, kilka niedopowiedzeń. Poza tym dom, dziecko, praca, pieniądze, zmęczenie i narasta wzajemny chłód. Najpierw seks kuleje, a potem człowiek usypia. Ja usnęłam. Czy to się zmieni? Nie wiem. Pewnie, że chciałabym poczuć się tak jak kilkanaście lat temu, kiedy kochaliśmy się w windach, bramach, parkach, bo tak bardzo nie mogliśmy się sobie oprzeć. Ale to minęło. Mam nadzieję, że mąż jest mi wierny, jednak do końca nie wiem. Jestem katoliczką, dosyć konserwatywną, nie wyobrażam sobie, że mogłabym go zdradzić.

Recepta Igi

Kobieta powinna ładnie się ubrać, wyglądać ponętnie. Mieć spódnicę do kolan i bluzkę lekko zsuwającą się z ramienia albo sukienkę z miękkiego materiału. Mężczyzna dobrze wygląda w dżinsach i jasnej koszuli. Należy pójść wieczorem do restauracji, gdzie z głośników lecą standardy. Na przykład Sinatry. Napić się wina, białego, bo czerwone barwi zęby, i zamówić tiramisu, ale jeść je tak, żeby na zmianę karmić się łyżeczkami. A potem iść do niej lub do niego. Pachnąca pościel, miękkie poduszki. Film, rozmowa, a potem wspólny sen. Taki z trzymaniem się za ręce. Oto przepis Igi na idealną randkę. Realizowała go kilkadziesiąt razy. Ale nigdy ten scenariusz nie doprowadził do happy endu. Mężczyźni rzucali ją po miesiącu, trzech, najwytrwalsi po roku. Żaden nie rozumiał, gdy mówiła: "Dopuszczam zdradę fizyczną. Możesz mieć kogoś do łóżka. Ale mnie nie zostawiaj".

Dowiedz się więcej na temat: para | ciało | libido | ojciec | dziecko | łóżka | włosy | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje