Reklama

Reklama

Białe związki

Iga od zawsze marzy, żeby mieć dwoje dzieci, chłopca i dziewczynkę. I to się nie zmienia nawet wtedy, gdy przekonuje się, że ma mdłości podczas francuskich pocałunków, seks ją boli, przeraża. Z tego powodu kilka lat temu zdecydowała się na psychoterapię. Miała 24 lata, za sobą pięć prób bycia z mężczyzną i pewność: największą fizyczną bliskość można osiągnąć z drugim człowiekiem, trzymając go mocno za rękę. Uważa, że seks niszczy, psuje związek, jest przedmiotem zazdrości, manipulacji. Jak wtedy w Toskanii. Pojechała z chłopakiem. On naprawdę ją kochał. Oswajał z seksem, był uważny, kiedy się skrzywiła, przestawał. Gdy zaciskała całe ciało, odpuszczał i tylko ją głaskał. Nie obrażał się, gdy wymiotowała. Raz powiedział: "Może ty mnie nie kochasz?". Ale ona przytuliła go mocno i zaczęła cmokać po całej twarzy. I pokazywała, że kocha: sms-y "myślę o tobie", gotowanie dla niego, zakładanie seksownych sukienek. Ale wtedy w Toskanii powiedziała: "W łóżku czuję się tak, jakbym była najedzona, a ty wmuszałbyś we mnie gofry z bitą śmietaną". Tego samego dnia on się spakował. "To koniec. Lecz się". Nie dał się przeprosić. Teraz więc Iga prosi terapeutkę: "Chcę odzyskać kontrolę nad swoim życiem". Zaczyna opowiadać. Dom pruderyjny. Jest nastolatką. Ogląda z rodzicami film w Jedynce. Gdy para na ekranie zaczyna się namiętnie całować, matka chrząka znacząco, ojciec przełącza kanał. - Nigdy mnie nie uświadamiali, nie opowiadali, skąd się biorą dzieci. Dowiedziałam się na podwórku. W gabinecie psychoterapeutki Iga przypomina też sobie, że miała osiem lat, gdy zobaczyła urywek filmu pornograficznego. Włożyła do magnetowidu niepodpisaną kasetę wideo, myśląc, że to bajka. Pan i pani. Nadzy. Ona krzyczała, on na niej leżał. Iga zawołała mamę. "Dziecko, nie patrz, to źli ludzie, robią wstrętne rzeczy!", mama powiedziała jednym tchem i wyłączyła telewizor. Iga codziennie przez lata widziała przed zaśnięciem obraz "zła": pan na pani, nagie ciała, krzyk, sapanie. Prosiła Boga, żeby nikt się tak na niej nigdy nie położył, i nakrywała się kołdrą, gdy słyszała "złe odgłosy" z sypialni rodziców. Bała się, że mamie coś się stanie, ale ze strachu nie mogła wyjść z łóżka. Gdy podrosła, zabierała do łóżka walkmana.

Reklama

"Czy to dlatego dziś nie chcę seksu? Przez tamtą kasetę?", pyta terapeutkę. Słyszy, że to mogło odcisnąć piętno na jej psychice i że powinna poddać się hipnozie, bo może w dzieciństwie stało się coś jeszcze. "Nikt mnie nie molestował", burzy się Iga. Przerywa psychoterapię.

Bez seksu w wielkim mieście



Przeszukuje internet. Odnajduje portale randkowe dla aseksualnych ze świata. Pisze: "Przez lata zmuszałam się do seksu. Czułam paniczny strach przed każdym zbliżeniem, myślałam, że się duszę. Mężczyźni tego nie wytrzymywali, a ja pragnęłam bliskości, ale duchowej, więc myślałam, że to po prostu nieodpowiedni facet, i szukałam dalej". Iga spróbowała też z kobietą, żeby upewnić się, czy nie jest lesbijką. Ale było tak samo źle jak z mężczyznami. - Nie potrafię kochać kobiety. Motyle w brzuchu czuję tylko przy partnerze.

Wraca do domu z pracy. Laptop daje znać, że ma nowe wiadomości. Mail ze Stanów. Steve, 30 lat, muskularny blondyn, komputerowiec, mieszka w Lower East Side, jeździ na rolkach, czyta Steinbecka. Uprawiał seks dziesięć razy w życiu. Bo aseksualny może, ale nie chce, bo seks go irytuje, brzydzi. Napisał do Igi, że jest piękna, interesująca i chętnie by się z nią spotkał. "Może ty jesteś kobietą mojego życia?". Może. Od trzech miesięcy wymieniają dziennie około trzydziestu maili, rozmawiają przez Skype´a. Wysłał jej bilet do Nowego Jorku na sierpień. Iga jedzie. - Teraz latam po sklepach i wybieram najładniejsze sukienki. Chyba znowu jestem zakochana.

Natalia Kuc

Dowiedz się więcej na temat: para | ciało | libido | ojciec | dziecko | łóżka | włosy | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje