Reklama

Reklama

Cała prawda o seksie

Jak bardzo kochasz przyjemności życia, a na ile ogranicza cię moralność? Ile jesteś w stanie poświęcić dla kilku chwil rozkoszy? A po co cokolwiek poświęcać? Przecież tak niewiele trzeba...

Seks. Nieważne, jaki - z partnerem, partnerką, przyjaciółmi czy sami ze sobą. Każda forma miłości fizycznej dążącej ku cielesnej rozkoszy jest seksem. Techniki są różne, w zależności od naszej wyobraźni możemy wybierać: miłość francuska, hiszpańska, seks oralny czy grupowy. A może po prostu zabawa samemu, z akcesoriami lub bez? Jeśli się teraz rumienicie oznacza to, że temat jest wam znany. Seks nie jest obcy żadnemu człowiekowi. Obojętnie, czy może go uprawiać, czy z różnych powodów - nie (choroba, religia), wie, czym jest. Niektórzy oddają się fizycznym przyjemnościom ze szczerą uciechą, inni robią to z obowiązku. Jeszcze inni traktują seks jako urozmaicenie nudnej rzeczywistości, inni nie rozumieją, co tu jest tak zachwycającego. Dla niektórych seks jest sensem życia. Religią.

Reklama

Ryzykowna gra

Wyobraźmy sobie taką rzeczywistość: chłopak i dziewczyna, leśna polana, ciepły lipcowy poranek. Przyszli tu w jednym celu i całe ich umysły wypełnione są jedną myślą - zrobić TO. Przyjmijmy, że nie jest to ich pierwszy raz ani razem, ani w takich okolicznościach. Przyjmijmy, że znają swoje ciała, pragną ich i nie chcą odejść niezaspokojeni. Robią to i odchodzą. Dlaczego nie poszli do jej mieszkania? Albo jego? Przyjmijmy, że mieli taką możliwość. Wydawać by się mogło dziwne, dlaczego wybrali las, gdzie ktoś mógłby ich zobaczyć? Przestanie być to dziwne, jeśli przedstawię Wam kilka innych sytuacji, w jakich znaleźli się ci ludzie. Kochali się w przymierzalni w sklepie, toalecie w restauracji i kilku innych publicznych miejscach. Wniosek? Nasuwa się tylko jeden - lubią właśnie taki seks. Trochę ryzykowny, podnieca ich to ryzyko. Jeśli ktoś ich zobaczy to nawet lepiej. Byle się nie wtrącał. To pewna forma ekshibicjonizmu. Ale nie nachalna, zboczona. Przecież się chowają.

Dlaczego lubimy seks?

Jeśli uważacie powyższy przykład za zboczenie, całą resztę specyficznych upodobań seksualnych od razu możecie nazwać dewiacją. Przyjmijmy na przykład seks grupowy. Kilka osób, w różnych kombinacjach. Dla oburzonych zaznaczam - to zwykły seks: fizyczny, dynamiczny stan, w którym wyłącza się umysł i pozwala działać zmysłom. Nie mówię o wielkiej miłości, przywiązaniu i innych przymiotach uważanych w dzisiejszych czasach za cnoty. Seks w gruncie rzeczy odarty jest z cnót. Jest aktem fizycznym, który sprowadza się tylko do jednej rzeczy - orgazmu. Oczywiście, uprawiamy go najczęściej z ludźmi, których kochamy, chcąc sprawić przyjemność im i sobie. Pieścimy ich tak, jak lubią, staramy się ich zadowolić. Związek to przecież nieustanny handel, chęć osiągania celów poprzez zaspakajanie potrzeb drugiej osoby.

W tym miejscu chcę zaznaczyć, że nie wykluczam tu uczuć takich jak miłość, jednak nakreślam inną, bardziej przyziemną linię. W rzeczy samej seks jest przyjemnością, uwolnieniem emocji. Jest pierwotny w zasadzie i wyrafinowany w swojej formie. Daje więcej rozkoszy niż jedzenie, pływanie czy spacer przy świetle księżyca. Jest chwilą absolutnej wolności, a jednocześnie całkowicie zniewala. Seks jest momentem, kiedy umysły ludzi (jednego człowieka, dwojga lub kilku) dążą ku jednemu celowi - zaspokojeniu. Kiedy kochamy się, nie myślimy o zakupach, dziecku w przedszkolu czy przyszłorocznych wakacjach. Najważniejsze to oddać się temu zupełnie, bez reszty.

Żeby sen stał się jawą...

Moja przyjaciółka wyznała mi kiedyś, że czerpanie takiej przyjemności z seksu jest jej zupełnie obce. Owszem, lubi się kochać ze swoim chłopakiem, ale mój pogląd na te sprawy przerasta jej doświadczenia i wyobrażenia. Kocha go i jest jej dobrze, ale mimo wszystko czuje niedosyt i cichą zazdrość o moje przygody. Czy to jest problem większości z was, moje panie? A może i panowie mogliby mi tu przyznać rację? Kochamy naszych partnerów i w zasadzie niczego nam nie brakuje na co dzień, ale jednak ciche fantazje i marzenia dają nam poczucie braku. Nie generalizuję, nie uogólniam. Nie wszyscy tak funkcjonujemy, części z nas wystarcza to, co mamy. Jednak druga część marzy, wyobraża sobie i śni. Ilu z nas ma odwagę te sny przepisać na jawę?

Czy to normalne?

Ilu z was realizuje swoje erotyczne fantazje? Marzenia dotyczące najbardziej kontrowersyjnej sfery życia? Marzenia, których spełnianie może przynieść tyle samo rozkoszy, ile bólu może dostarczyć ich tłumienie? Seks jest formą aktywności człowieka najbardziej zainfekowaną moralnością, tabu i normami społecznymi. O ile dzisiaj raczej już nikt nie mówi nam, jak mamy się ubierać, odżywiać, czy co mamy robić w życiu, to sfera życia intymnego w dalszym ciągu naładowana jest ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Jeśli robimy coś niestandardowego w innych kategoriach życia, możemy spodziewać się komentarzy. Pozytywnych, negatywnych, podziwu lub dezaprobaty. Jeśli kobieta pracuje jako mechanik samochodowy, wzbudza zainteresowanie. Można by powiedzieć o niej "dziwna", (co nie oznacza, że taka jest) albo uznać jej pracę za mało kobiecą. Jednak, gdy inna kobieta ma dwóch kochanków, jest niemoralna.

O ile nasza pani mechanik nie zostanie wykluczona z grupy społecznej na przykład swojej dzielnicy, to druga kobieta w wielu środowiskach zostałaby osądzona i skazana na banicję społeczną. Różnica polega na tym, że seks jest formą uznaną i zaklasyfikowaną w kategoriach społecznych i osadzoną w sferze zupełnie nieodpowiedniej przez religię. Bo oddajmy Bogu, co boskie... Kościół zakazuje, nakazuje, grozi i obiecuje. Chwali cnotę i potępia rozwiązłość. Popiera prokreację, grożąc palcem na przyjemności wynikające z jej praktyk. To prosta technika, którą manipulować jest łatwo i skutecznie. Jest to echo dawnych czasów, odbijające się głośno do dzisiaj i wcale niezamierzające ucichnąć. Jeśli od początku swoich nowożytnych i świadomych dziejów kapłani opierający się na słowie Boga utrwalali w ludziach przekonanie o nieczystości ludzkiego ciała i grzechach wynikających z oddawania się przyjemnościom fizycznym, nie można się dziwić, że przekonanie to wmawiane przez tysiąclecia stało się rzeczywistością. Jednak czy to przekonanie jest zgodne z naturą człowieka?

Ludzka rzecz

Jednego jestem pewna - moralność nie jest pierwotną cechą człowieka. Nabywamy ją, kształtujemy i jest ona zdeterminowana przez kulturę i społeczeństwo. Jeśli odrzucić normy, jakie zostały nam narzucone na ten aspekt życia i zastosować tylko czysto ludzkie odruchy, co nam zostaje? Otrzymałam zapewne odpowiedź, jednak zanim cokolwiek pomyślicie, zastanówcie się... czy w seksie nie ma człowieka? Tylko ludzie odczuwają przyjemność płynącą z aktu fizycznego w taki sposób, czują pożądanie i pragną seksu dla samego odczuwania. Tylko ludzie w chwili absolutnego podniecenia potrafią zatrzymać popęd z powodu np. braku chęci drugiej strony. Zwierzęta kupczą płodnością, kopulują i zapładniają dla przetrwania gatunku. Zdrowi ludzie seks traktują jak akt katharsis lub rozrywkę, nie jako potrzebę utrzymania gatunku.

Jeśli rozebrać seks z otoczki teorii kłamstw i prawd zostaje czysto ludzki akt, pozbawiony definicji. Wystarczy stosować się do zasad natury ludzkiej, żeby czerpać z seksu maksimum przyjemności. Powiecie - natura ludzka jest zła? Nie, człowiek sam w sobie nie jest zły. Tłamszony, ignorowany i poniewierany staje się sfrustrowany i może być zdolny do złych czynów. Wolny i zadowolony człowiek jest dobry. Nie krzywdzi, nie poniewiera innymi, widzi ich potrzeby. Odrzucając normy i ograniczenia wynikające z manipulacji moralnością można uwolnić zarówno swoje zmysły jak i ciała. Można oddać hołd jedynej prawdziwej ludzkiej słabości, a zarazem sile. Można czerpać z seksu pełnymi garściami oddając to, co dostajemy w zamian. Powodzenia!

Marlena

Zobacz też:

Jaki jest twój orgazm?

Jakiego kochanka wybierzesz?

Czy jesteś dobra w łóżku?

Interia360.pl
Dowiedz się więcej na temat: moralność | marzenia | przyjemności | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy