Reklama

Reklama

Co najbardziej podnieca kobiety? Odpowiada Lew-Starowicz

Jak na sto procent wykorzystać kobiecą seksualność? Co podnieca kobiety? Czy istnieje uniwersalna mapa stref erogennych? Na te (i inne) pytania odpowiada Zbigniew Lew-Starowicz w książce "Ona. Pytania intymne". Poniżej publikujemy jej fragment.

Krystyna Romanowska: "Idę ulicą - opowiada znajoma - i nagle czuję, że jestem podniecona, patrząc na jakiegoś nieznajomego. I nawet nie wiem, co mi się w nim podoba"...

Reklama

Zbigniew Lew-Starowicz: - O, tak. Świetnie rozumiem tę panią. Codziennie się zdarzają takie pełne podniecenia i namiętności chwile na ulicach. W seksie również przydarza się zaskakujący wybuch intensywnej namiętności. Miałem pacjentkę w wieku 60 lat. Wszystko u niej grało. Modelowa. We wszelkich ankietach dotyczących zdrowia seksualnego zbierała najwyższe noty. Mogła tylko stawiać znaczki w rubrykach: orgazmy - są, fantazje - są, satysfakcja - jest, zaburzeń - nie ma, związek - udany, zdrowie - fantastyczne, partner - świetny i dla niej atrakcyjny. Nagle rozpalił się płomień namiętności do kogoś innego, ona nie może spać, jest zaskoczona. Uważała, że siebie doskonale zna, a okazuje się, że jednak nie. Przez kilkadziesiąt lat była przekonana, że związek z mężem jest udany. I zapewne taki był. A tu takie zaskoczenie. Mnie, jako badacza, bardzo te wybuchy namiętności interesują.

Czego jeszcze kobiety o sobie nie wiedzą? Potrafią określić, kto i co je podnieca?

- Dobre pytanie. Nie. David Buss, amerykański psycholog ewolucyjny, twierdzi, że jest ponad 200 motywów, które skłaniają kobiety do seksu. Pytanie, czy te wszystkie motywy są uświadomione. Stereotyp, że zawsze się wiąże z tym uczucie, jest tak silny, że można sobie go wmówić, żeby nie poznać tego prawdziwego motywu. Część kobiet nie wie, co je skłoniło do seksu i co budzi w nich pożądanie.

- Zadaję na przykład takie pytanie mojej pacjentce: "Czy partner jest w pani typie?". Słyszę odpowiedź: "Nie, nie jest w moim typie". "Ale czy ma pani ochotę na seks z nim?" "Tak, mam ochotę". Drążę dalej: "Co ma takiego w sobie, że wzbudza u pani pożądanie?". I słyszę ciekawą odpowiedź: "Po prostu czuję pożądanie w sobie". Mężczyzna służy wtedy do zaspokojenia tego pożądania. Są takie panie, które mówią: "On mi się bardzo podoba, działa na mnie, lubię jego skórę, jego zapach". Jej libido opiera się na nim, na jego atrakcyjności.

- Ale często w terapii par widzę taką scenę. On przyprowadza ją do gabinetu, ponieważ partnerka unika seksu, coś się w relacje psuje. Ona jest rozczarowana, brakuje jej czegoś, seks jakby za słaby... Partner ją pyta w mojej obecności: "Ale powiedz, czego byś chciała...?". Ona spuszcza wzrok, zaplata dłonie i mówi: "No wiesz, właściwie trudno powiedzieć... tak do końca nie wiem, czego bym chciała". Widać, że coś w niej siedzi, coś ją męczy, ale nie potrafi tego określić. Dobrze wtedy zrobić sobie listę bodźców seksualnych. Mam w gabinecie taki gotowy spis. Oczywiście, kobieta może do tego dopisać swoje opcje tego, co ją kręci i podnieca.

To muszą być konkretne czynności?

- Tak. To lista bodźców seksualnych, które są dla niej atrakcyjne. Oczywiście zdarzają się także bardzo ciekawe fantazje i jeszcze ciekawsze ich realizacje - opowiemy o tym później.

Więcej o książce "Ona. Pytania intymne" przeczytasz TUTAJ.


Dowiedz się więcej na temat: seks | feromony | związek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje