Reklama

Reklama

Córka chce zostawić rodzinę dla sekty

Mają troje dzieci, są małżeństwem od piętnastu lat. Majka postanowiła, że zostawia ich z mężem i odchodzi. Nie dla innego.

Poznała dziwnych ludzi, którzy należą do sekty religijnej. Nie jest nigdzie zarejestrowana, nie wiem nawet, w co oni wierzą.
Zauważyłam, że coś jest nie tak, gdy przestała chodzić do kościoła. W niedzielę zabierałam ze sobą wnuki, a ona zostawała.
- Muszę coś zrobić w domu - wymigiwała się.

Reklama


Zaczęła wychodzić wieczorami. Mówiła, że idzie do koleżanki. Ale my mieszkamy w jednym domu, więc znam je wszystkie. I nie szła do żadnej z nich. Potem przynosiła jakieś książki i czytała je bez ustanku.
Zięć jest kierowcą, jeździ na długie trasy. Kiedy miał przerwę, wzięłam go na bok i mówię:
- Z Majką jest coś nie tak. Porozmawiaj z nią - poprosiłam. 


Ale nic to nie dało. Powiedziała mu, że to jej sprawa. A na drugi dzień on znów musiał jechać.
Majka przestała opiekować się dziećmi. Rzadko sprawdzała zeszyty. Coraz częściej musiałam za nią gotować. A ona znikała na długie wieczory. 


Postanowiłam z nią poważnie porozmawiać.
- Kobieto, masz rodzinę, dzieci. W co ty się wplątałaś? - zapytałam.
A ona do mnie, że dzięki nowym braciom i siostrom poznała prawdę. I że wszyscy ją poznają, także ja, tylko na razie o tym nie wiem.

- Za miesiąc, jak będę gotowa, wyjeżdżam z nimi w góry - powiedziała mi na koniec.
Przeraziłam się. Jakaś sekta opętała mi córkę! Może porozmawiać z proboszczem? Ona potrzebuje chyba egzorcysty? Albo pójść na policję? Co robić? Ratunku!

Halina, 60 lat



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje