Czego możesz spodziewać się po znajomościach z klubu?

Jeśli chcesz podczas weekendowej zabawy znaleźć partnera, nie zapomnij o kilku ważnych zasadach – ostrzega psycholog Jolanta Wąs.

Świetna atmosfera wieczoru może się okazać zbyt słabym spoiwem dla związku. Po co w ogóle chodzimy do klubów?

Reklama

Jolanta Wąs: - Zacznijmy od tego, że kultura clubbingu rządzi się odmiennymi prawami niż codzienne życie. Dlatego warto poznać rządzące nią reguły.

- Choć kluby są różne, to zasady uniwersalne. Od niewielkich jazzowych, przez te z muzyką techno czy house, po wielkie hale na 3-4 tysiące osób, w których występują zespoły disco polo.

- Na wsi takie miejsca odgrywają znaczącą rolę, bo pokazują młodym ludziom świat całkiem inny od tego, który znają na co dzień. Poznaje się tam rzeczywiście wiele par. Jednak wszystkie kluby w miastach czy w małych miejscowościach, działają pod hasłem: „przede wszystkim rozrywka!”.

- Kobiety, które mają spore oczekiwania i nadzieje związane z bywaniem w takich miejscach, niech nie zapominają, że króluje tam zabawa. Choć przyjmuje różne formy – od szaleńczych tańców, przez picie alkoholu, jedzenie, afterparty, śniadanie następnego ranka, a nawet kolejny wieczór spędzony w klubie. To rodzaj rytuału, który intensywnością i zaangażowaniem emocjonalnym uczestników zdecydowanie odróżnia się od rytmu dnia codziennego. Te dwa światy w ogóle się nie przenikają. I o tym warto pamiętać.

Ale klimat imprez sprzyja zawieraniu związków.

- Bo ich atmosfera daje złudzenie bliskości. Innych uczestników zabawy postrzegamy jako podobnych, choćby tylko dlatego, że lubimy tę samą muzykę czy ubieramy się w podobnym stylu. Poza tym w wyjście do klubu inwestujemy czas i pieniądze. A każda inwestycja zwiększa zaangażowanie.

- Chcemy pasować do tłumu, a jednocześnie się wyróżniać. To paradoks współczesnego świata: potrzeba przynależenia do grupy, z którą się identyfikuję, i druga – przeciwstawna – potrzeba bycia wyjątkowym i zauważonym.

W klubie te dążenia widać jak na dłoni. Klub bywa wspólną przestrzenią ludzi, którzy często nie czują potrzeby kontynuowania znajomości poza nim. Widują się tylko w weekendy i znają się tylko na tym terytorium. To tworzy pewien klimat elitarności. Proza życia nie ma tu wstępu.

Nie czarujmy się – młode kobiety często wychodzą do klubu, żeby poznać swojego przyszłego męża…

- Szukają partnera, ale z różnych powodów nie chcą go szukać np. w pracy. Taki jest ich cel na aktualnym etapie życia. Pozostaje więc weekendowy clubbing. Niestety, w klubowej rzeczywistości trudno o głębszą analizę kandydata. Nie wykluczam oczywiście, że można tam poznać kogoś wartościowego, ale trzeba też pamiętać, że mężczyźni mogą mieć diametralnie inne wyobrażenie o tym, po co idą się bawić. W ostatnich latach wykształcił się cały biznes doradzający chłopakom, jak poderwać dziewczynę.

- Można kupić poradniki na ten temat, wziąć udział w profesjonalnym szkoleniu. I okazuje się, że mężczyźni, którzy pragną wypróbować teorię w praktyce, jako poligon doświadczalny najczęściej wybierają klub lub modną knajpę. Tam testują świeżo nabyte umiejętności.

To czego możemy się spodziewać po znajomościach zawartych w klubie?

- Jeżeli chcemy uniknąć rozczarowań, musimy znać zasady i nie widzieć w każdym zainteresowanym nami mężczyźnie księcia na białym koniu. Kobieta szukająca stałego partnera często jest dodatkowo motywowana przez grupę koleżanek. One znają jej cel i same często też mają podobny. Skoro już kupiły nowe ciuchy i wyglądają oszałamiająco, chcą, aby wieczór był wyjątkowy. A że każdy show potrzebuje widowni, więc musi znaleźć się też grupa mężczyzn, których uwagę przyciągną. Nie jest to proste, bo w klubie panuje hałas, kłębią się tłumy, więc szansę mają tylko wtedy, gdy wyróżnią się zachowaniem – głośnym śmiechem, uwodzicielskim tańcem.

A jak w takich sytuacjach zachowują się faceci?

- Oni też sporo inwestują w weekendowe wyjścia. Ale idą do klubu spotkać jak największą liczbę kobiet, z którymi będą flirtować. Niestety, w oparach adrenaliny obie strony mogą nie rozpoznać swoich intencji.

- Naturalnie nie wszyscy mężczyźni chadzają tam, żeby zaciągnąć dziewczynę do łóżka. Część z nich miło spędza czas, są też tacy, którzy nie wykluczają zaangażowania. Lecz wyobrażenia jednej i drugiej strony bywają różne. Kobieta raczej nie bierze pod uwagę możliwości, że to znajomość na jedną noc, bo szkoda jej czasu na powierzchowne relacje. Tymczasem facet myśli: „Chcę się rozerwać w dobrym towarzystwie”. Na początku nie ma zgrzytów, zaczynają się bawić, oboje są zadowoleni. Weryfikacja zaczyna się, gdy znajomość jest kontynuowana. Odmienne cele to odmienne oczekiwania. Świetna atmosfera wieczoru może okazać się za słabym spoiwem.

Czyli klub to niezbyt dobre miejsce na rozpoczynanie stałych związków?

- Zdarza się, że pary, które poznają się na imprezie, dobrze funkcjonują. Ale rzadko dzieje się tak, gdy kobieta wychodzi na parkiet z postanowieniem znalezienia męża.

- Gdyby w pracy zaczęła się zachowywać w sposób sugerujący, że szuka partnera, straciłaby w oczach kolegów jako profesjonalistka. Niestety, im bardziej tłumi potrzebę znalezienia faceta w biurze, tym bardziej narasta w niej ciśnienie, żeby szukać go w klubie. Tam łatwo poddać się emocjom, więc jej czujność przygasa. Jeśli po kilkugodzinnym flircie nawiązanym dzięki podkreślaniu seksualnych walorów oczekuje, że weekendowa przygoda zamieni się w związek, może spotkać ją bolesne rozczarowanie.

Faceci, których możesz poznać w klubie

Nałogowi podrywacze – nieważna jest dla nich jakość, liczy się ilość. Dlatego nie mają ochoty koncentrować się na jednej kobiecie. Szybko przechodzą do ataku, jeszcze szybciej znikają.

Słomiani wdowcy – chcą tylko zabawić się na mieście. Będą flirtować, prawić komplementy. Nad ranem pożegnają się i wrócą do partnerki.

Samotnicy – w tygodniu harują, w weekend odreagowują. Są zainteresowani jedynie pracą, więc nie podtrzymują znajomości poza klubem.


Anna Gromnicka

Dowiedz się więcej na temat: impreza | impreza masowa | flirt | klub | klub nocny

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje