Reklama

Reklama

Dlaczego mnie zdradził?

Po śmierci bliskiej osoby, zdrada to najbardziej wstrząsające wydarzenie. Jak radzą sobie kobiety w takiej sytuacji?

Jedne kobiety ją przeczuwają, dla innych to szok. Wszystkie jednak stają przed dylematem: wybaczyć, czy może wyrzucić z domu? Warto zastanowić się nad tym problemem nawet wtedy, gdy twój związek kwitnie. Dlaczego?

Jak grom z jasnego nieba
W podobnej sytuacji była przecież jedna z naszych bohaterek:
- Moje małżeństwo przypominało raczej filmową romantyczną historię, a nie rzeczywistość. - mówi Agata (33 l.). - Po ślubie jak z bajki zabrał mnie w podróż poślubną do Grecji. Marek zabierał mnie na wycieczki, często kupował kwiaty, z czasem, gdy jego pozycja w pracy rosła, kupował coraz droższe prezenty. Dziś wiem, że próbował w ten sposób kupić swoje poczucie winy wobec mnie. Nawet nie zauważyłam, gdy zaczął coraz częściej "zostawać po godzinach". Zajmowałam się przecież domem i dwójką dzieci.

Reklama

- Myślałam: "jest kryzys, pewnie dlatego mąż musi zostawać dłużej w pracy". Szok nastąpił wtedy, gdy mąż wyjątkowo wcześniej wrócił z pracy i oświadczył, że od dłuższego czasu jest związany z inną kobietą. Zaraz potem zaczął pakować swoje rzeczy do walizek. Nie potrafiłam zareagować. Stałam w kuchni oparta o zlew, a w uszach miałam tylko jego gorzkie słowa. Nie płakałam, nie histeryzowałam, nie próbowałam go zatrzymać...

- Dziś przede wszystkim jestem samotną matką, która bez pomocy rodziców i teściów, którzy potępili postępowanie syna, nie dałaby sobie rady. Dopiero na drugim miejscu myślę o sobie jako o zdradzonej żonie. Staram się odsunąć tę myśl na jeszcze dalszy plan. Ostatnio znalazłam pracę na pół etatu, zapisałam się na angielski. Otaczają mnie nowi ludzie, dzięki którym czuję się pewniej. Powoli staję na nogi i wiem już, że nigdy mu nie wybaczę. Bo jak można wybaczyć komuś najbliższemu, kto wbija ci nóż w plecy? Zdrada, której dokonuje mąż, najbliższa kobiecie osoba, który ślubował przecież przed ołtarzem "miłość, wierność oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci" to niezwykle traumatyczne przeżycie.

Jestem gorsza?

Zdradzona kobieta czuje się oszukana, ale przede wszystkim niewartościowa.

Często oszukana żona stawia sobie samej pytania: w czym ona jest ode mnie lepsza?, czy jest ładniejsza, młodsza? . Dzieje się tak dlatego, że zdrada powoduje spadek pozytywnej samooceny, bo przecież przegrałyśmy tę rywalizację.

Na szczęście są kobiety, które potrafią spojrzeć na tę sytuację z zupełnie innej strony, tak jak Magda:

- Mąż zdradzał mnie od dwóch lat, ale dopiero po roku znalazłam niezbite dowody.- mówi Magdalena (42 l.). - Wcześniej tylko przeczuwałam oszustwo. Pewnie niejedna osoba zdziwi się, dlaczego czekałam tak długo. Odpowiedź jest prosta: musiałam mieć niezbite dowody, bo tylko wtedy miałam szansę na wygraną sprawę w sądzie i zapewnienie godziwej przyszłości dla moich dzieci. A ponieważ nie stać mnie na detektywa, postarałam się sama zdobyć dowody zdrady.

- Nie było to łatwe: mąż strzegł swojej komórki, zawsze wylogował się z poczty. Ale w końcu go nakryłam. Wystarczyło, że sekretarka podała mi dokładny adres jego pobytu w delegacji. Nie mam zamiaru wybaczyć temu łajdakowi: ani ja, ani moje dzieci! Ale zdrada, choć była bolesnym wydarzeniem uświadomiła mi, że nie muszę już być kurą domową, która nie dość, że pracuje, to jeszcze ma ugotować obiad złożony z trzech dań i perfekcyjnie prasować koszule.

- Trzymamy się z dzieciakami razem, każdy ma swoje stałe obowiązki. Umówiliśmy się, że dom wcale nie musi lśnić, ważniejsze jest rozwijanie pasji, zwłaszcza moich. Zapisałam się więc na fitness i na kurs języka włoskiego, marzę o podróżach, składam pieniądze na wyjazd do słonecznej Italii. A mój były mąż? Nie obchodzi mnie...

Znaleźć w sobie siłę

Nie każda jednak kobieta potrafi odnaleźć w sobie siłę, by pokonać miłość, która kiedyś kwitła między małżonkami. Czasem jest to jednak niemożliwe, zwłaszcza wtedy, gdy zdrada była jednorazowym "skokiem w bok", a nie długotrwałym romansem:

- Nie lubię słowa "zdrada", staram się nie używać go, gdy mówię o tym, co zrobił mój mąż. - opowiada Ania (27 l. ). - Jarek po prostu przespał się z koleżanką z pracy. To stało się na wyjeździe służbowym, podobno oboje za dużo wypili, zadziałały emocje. Ja byłam wtedy świeżo po porodzie, przez dłuższy czas nie mogliśmy się kochać. Nie, nie chcę go usprawiedliwiać, ale staram się zrozumieć. Jarek zresztą przyznał się do winy, sam mi o wszystkim opowiedział, załatwił sobie przeniesienie do innego oddziału firmy, zapewnia, że nie ma już kontaktu z tamtą kobietą, dzwoni gdy jest w pracy, poświęca każdą wolną chwilę dziecku. A ja mu wierzę, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego.

- Potrzebujemy go obie: ja i nasza córeczka. Wybaczyłam więc, bo tak nakazuje mi moje sumienie.

Jak widać nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy wybaczyć zdradę czy nie. Odpowiedzi jest tak wiele, jak wiele jest kobiecych historii.

Joanna Bielas, I.D.Media

IDmedia
Dowiedz się więcej na temat: dowody | zdrada

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje