Dlaczego zdradzamy?

Małżeńska nuda, brak seksu – to najczęściej wymieniane powody zdrady partnera. Czy można jej zapobiec? O to pytamy amerykańską pisarkę Pamelę Druckerman, która badała przyczyny i konsekwencje niewierności na różnych kontynentach.

Zuzanna O’Brien: Dlaczego zdradzamy partnerów?

Reklama

Pamela Druckerman: Po pierwsze dlatego, że chcemy. A chcemy wtedy, kiedy nam w związku czegoś brakuje. Kobiece zdrady różnią się od męskich. Mężczyźni zdradzają głównie dla seksu, rzadziej dlatego, że się zakochali. Dla kobiet seks i strona fizyczna też są ważne, ale pociąga je przede wszystkim bliskość emocjonalna, poświęcona im uwaga. Jedna z moich rozmówczyń, religijna, konserwatywna Indonezyjka, wyznała, że wdała się w romans, bo chciała, żeby ktoś pytał ją chociaż, co jadła na lunch...

Czy zdrada oznacza tylko seks?

- Starałam się tego nie definiować jednoznacznie, ale moi bohaterowie sami z góry zakładali, że chodzi o zdradę fizyczną. Szybko jednak okazywało się, że chodzi o coś więcej: intymność, flirt, fascynację, wspólne sekrety. Myślę, że szczególnie teraz, w dobie romansów przez internet, kiedy „kochankowie” czasem nie widują się miesiącami, zdradą można określić tę całą sferę intymnych zachowań, w której ukrywamy coś przed partnerem lub go oszukujemy.

Ale dla niektórych seks nie jest zdradą?

- W Japonii od mężczyzn słyszałam, że jeśli płacą prostytutce za jej usługi, to nie liczy się to jako zdradzanie żony. W Rosji popularne jest powiedzenie, że zdrada na wakacjach to nie zdrada. W Finlandii opowiadano mi o „seksie konferencyjnym”, czyli wyskokach na delegacji. Usprawiedliwień tego typu zachowań jest wiele i celują w nich mężczyźni. Oczywiście, kobietom też zdarzają się jednorazowe skoki w bok. Ale od żadnej z nich nie słyszałam, że skoro zdarzyło się to tylko raz, to nie jest zdrada!

Co decyduje o tym, że przekraczamy granicę flirtu?

- To zależy od wielu czynników. Ci, którzy zdradzają, robią to dlatego, że... mogą. Jeżeli są przekonani, że sprawa się nie wyda lub nie poniosą konsekwencji, nie widzą powodu, żeby się powstrzymywać. Hamulcem może być poczucie winy w stosunku do partnera, opory moralne lub religijne. Zdradzający tłumaczą się w następujący sposób: fakt, że kochamy partnera i tworzymy razem z nim rodzinę, nie znaczy przecież, że inni ludzie przestają wydawać nam się atrakcyjni. Lecz to już od nas zależy, czy poddamy się pożądaniu lub zauroczeniu, czy postawimy sobie nieprzekraczalne granice. W różnych krajach inaczej to wygląda. Amerykanie bez wyjątku przyznają się do miażdżącego poczucia winy. Francuzi uważają, że dopóki nikt się o zdradzie nie dowie, to nikt na niej nie ucierpi.

Seks z kochankiem jest lepszy niż z mężem?

- Zawsze! Bo nowy seks jest lepszy niż ten stary, znajomy – tak przynajmniej twierdzili moi rozmówcy. A jeśli nie jest lepszy, to po co w ogóle brnąć w to dalej?

Mężczyźni zdradzają częściej niż kobiety. Z czego to wynika?

- Najprościej byłoby powiedzieć, że z powodu większego zapotrzebowania na seks. Że jeśli nie mają go tyle, ile chcą, i takiego, jakiego chcą, szukają zaspokojenia gdzie indziej. Ale to nie jest takie banalne. Z badań na świecie wynika, że mężczyźni częściej zdradzają, bo ponoszą za to mniejsze konsekwencje. Mają mniej do stracenia. Widać to najlepiej na przykładzie krajów afrykańskich, gdzie pozycja ekonomiczna i społeczna kobiety jest bardzo słaba. Tam nawet 30 proc. mężczyzn zdradza żony, a tylko 19 proc. kobiet przyznaje się do pozamałżeńskich przygód. W bogatych krajach Zachodu prawie tyle samo kobiet zdradza mężów, co mężowie żony.

Czyli najlepszym sposobem powstrzymania partnera przed zdradą jest, oprócz fantastycznego seksu, finansowa niezależność?

- To rzeczywiście dziwnie brzmi, ale na to wychodzi. Jeśli nie chcesz, by mąż cię zdradzał, zamieszkaj w zamożnym kraju, a najlepiej miej własne zasobne konto. W Ameryce wykrycie zdrady łączy się z utratą statusu społecznego i ostracyzmem środowiska, które czuje się oszukane, że człowiek prowadził podwójne życie. Szanowany lekarz lub prawnik ryzykuje utratę zaufania pacjentów lub klientów. Zagrożona jest cała jego kariera. W Europie nie traktuje się tego aż tak dramatycznie, ale i tu rozwód z powodu zdrady to cios w status materialny. Choć są oczywiście tacy, których lęk przed konsekwencjami nie powstrzymuje. Pokusa przyjemności jest silniejsza.

Seks, pieniądze... Nic więcej?

- Francuzi mają model związku, który mi się podoba. I – sądząc po niskich wskaźnikach niewierności we Francji – dobrze działający. Oni uważają, że w małżeństwie powinno się podtrzymywać aurę tajemnicy. Trzeba umawiać się na randki, jeść kolacje przy świecach, robić sobie niespodzianki. Spędzać czasem czas osobno, żeby zatęsknić. Trzeba o siebie dbać i w miarę możliwości atrakcyjnie wyglądać. Pewnie, że zmęczenie, brudne gary czy wrzeszczące małe dzieci nie sprzyjają zamianie domu w świątynię flirtu, ale należy się starać.

Spotkała się pani z cichym przyzwoleniem na męską zdradę?

- Tak, i to niekoniecznie z cichym, ale nawet dość jawnym. Wynikało ono z przekonania, że mężczyźni nie są w stanie zapanować nad popędem i to właśnie pcha ich do bycia wiarołomnym. Moim zdaniem to uwłaczająca teza i usprawiedliwienie uwarunkowań kulturowych. Faktem jednak jest, że kobiety szybciej godzą się z tym, że zostały zdradzone. Dla mężczyzn niewierność żony to cios, po którym podnoszą się bardzo długo. A czasem nigdy.

Czy 30-, 40-latkowie są bardziej pruderyjni niż ich rodzice?

- Lata 60., na które przypadła młodość niektórych moich rozmówców, były wyjątkowe. W środowisku amerykańskiej zamożnej klasy średniej zdrady małżeńskie były na porządku dziennym. Rzadko kończyły się rozwodami. Pod koniec lat 70. okienko seksualnej swobody, wraz z przekwitnięciem dzieci kwiatów, zamknęło się. Potem przyszedł lęk przed AIDS. W Europie i Ameryce nastała moda na wierność ze względów zdrowotnych. Z moich rozmów w Polsce czy Rosji wynika jednak, że dzisiejsi 30-latkowie częściej zdradzają swoich partnerów niż ich rodzice. Głównie dlatego, że więcej podróżują.

Czy zdrada się opłaca? Warto ryzykować?

- Amerykanie odpowiedzą, że nie. Mają cały przemysł psychologiczny zbudowany wokół konsekwencji niewierności i setki poradników, jak naprawić związek po zdradzie. Francuzi natomiast uważają, że nie wolno lekceważyć przyjemności, bo wzbogaca życie. Nawet gdy ich związki rozpadły się, twierdzili, że nie żałują, bo wszystkie doświadczenia i emocje składają się na to, kim są dzisiaj.

Rozmawiała: Zuzanna O’Brien


Dowiedz się więcej na temat: Pamela Druckerman | seks | zdrada | zdrada w związku | dlaczego zdradzamy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje