Reklama

Reklama

Dorosłe dzieci alkoholików - nieufne i osamotnione

Czy są charakterystyczne objawy, zespoły zachowań,  które wskazują na syndrom DDA, jakiś wspólny mianownik?

Reklama

- Silny poziom czujności i kontroli, bardzo duży niepokój w sytuacjach, które są nieprzewidywalne. U tych osób wszystko musi być zaplanowane, wynika z tego, że przez wiele lat nigdy nie było wiadomo, co się zdarzy, czy kiedy dziecko wejdzie do domu, będzie tam libacja czy obiad na stole, nigdy nie wiadomo, czy na minus piątkę rodzice zareagują radością czy gniewem i biciem, bo przecież miała być piątka. Nieprzewidywalność i chaos to wspólny mianownik dla rodzin z problemem uzależnień, mimo, że one się różnią od siebie, np. statusem społecznym, kto z rodziców czy opiekunów ma jest uzależniony, ile jest rodzeństwa itp. 

Przemoc i agresja, brak oparcia i naruszanie granic intymności, niosą w konsekwencji  trudność z wchodzeniem w bliskie związki. Osoby dotknięte syndromem DDA rzadko są w związkach stabilnych, formalnych. To są najczęściej osoby, które są w związkach na odległość, w związkach które się nie udają albo są samotne. Jeśli są w stałych relacjach, to często są bezdzietne. Te osoby boją się, że powtórzą historie swoich rodziców, dlatego boją się związać z kimś na stałe, boją się być rodzicami. Dla nich związek kojarzy się z dramatem, nie myślą, że można żyć inaczej niż rodzice.

Inną cechą jest nieufność biorąca się stąd, że najważniejsze osoby, które miały się opiekować dzieckiem zawodziły bądź krzywdziły. Te osoby z dzieciństwa wynoszą przekonanie, że nie należy opierać się na innych, że na nikim nie można polegać. Bardzo dobrze widać to w psychoterapii, kiedy terapeuta z czasem staje się coraz bliższy pojawia się wycofanie, problem z przyjściem na kolejną sesję. Zrozumienie przez osobę z syndromem DDA  gdzie są źródła takich jej obaw jest doświadczeniem korygującym, ale to wymaga długoterminowej terapii, trwającej minimum 2-3 lata.

Czy jest szansa na to, że jeśli tylko jedno z rodziców jest uzależnione, drugie może ogromną dawką miłości i odpowiedzialności zrównoważyć tę dramatyczną sytuację?

- Bardzo ważne jest dla dziecka w takiej sytuacji, żeby w jego życiu był jakiś dorosły ważny, zdrowy, wspierający i akceptujący. Taka osoba potrafi bardzo skorygować ten rodzaj doświadczeń, o których mówimy. Czasami to jest drugi rodzic, mądry ksiądz, dobry wychowawca, babcia, ciocia. Są też sytuacje, kiedy jedno z rodziców jest uzależnione, ale drugie w miarę szybko zareaguje i przerwie toksyczny związek, wyprowadzi się , rozwiedzie, nie obciążając swoich dzieci poczuciem winy za tę nienormalną sytuację ( "Nie mogłam się rozwieść z twoim ojcem, chociaż pił, bo ty potrzebowałaś przecież obojga rodziców" zamiast powiedzieć: "Nie byłam wystarczająco silna, dojrzała, by zapewnić ci bezpieczny dom").

Na pewno zdrowiej jest, kiedy ktoś uzależniony nie podejmuje leczenia i stanowi zagrożenie, rozstać się. Znajomy ksiądz powiedział mi kiedyś, że niemoralne jest pozostawanie w takiej sytuacji, która jest zagrożeniem i dla tej osoby i dla dzieci. To tak, jakby trzymać dziecko na pierwszej linii frontu i mówić, że rodzina musi być w całości. Nie musi. Od tego, jak funkcjonuje drugi, nieuzależniony rodzic wiele zależy. Wieloletnie niezmienianie tej zagrażającej sytuacji uczy dziecko, że tak wygląda życie. To jest lekcja bezsilności, zgody na dramat. Dlatego też terapia osób z syndromem DDA jest terapią, w której one doświadczają zupełnie innych zasad, daje pole do przygotowania się do życia. Bo choć życie nie jest sielanką, to jednak nie wygląda tak totalitarnie, krzywdząco jak w rodzinie z problemem uzależnień.

Co  może zrobić partner DDA, jeśli rozpozna ten problem w swoim związku? Czy osoba związana z DDA też powinna zasięgnąć rady psychologa, by dowiedzieć się , jak żyć z DDA?

- Partner osoby z DDA może rozmawiać o tym, z czym jest mu trudno i zachęcać do terapii. Ale nie ma "instrukcji obsługi DDA", choć oczywiście życie z taką osobą może być problemem, np. trudno czasem żyć intymnie, a nawet się przytulić. Znam takie pary, które po zawarciu związku małżeńskiego nie współżyły przez dwa, trzy lata.  To wynika z lęku przed bliskością i różnych traum seksualnych, których te osoby doświadczały w życiu. Mogą to być akty molestowania lub gwałtu, ale także sytuacje naruszenia granic intymnych, np. niezamykana łazienka, mycie w miednicy na środku pokoju, życie w warunkach ,w których w każdej chwili ktoś może wejść, czy rodzice, którzy nie kryją się ze swoim życiem seksualnym - i to jest trudne, bo z jednej strony się awanturują, a z drugiej strony dziecko słyszy odgłosy intymności rodziców. Bardzo dużo jest w tej sferze naruszeń powodujących w późniejszym etapie życia niemożność cieszenia się swoim ciałem czy wzajemną bliskością.

Czy dorastanie w rodzinie dysfunkcyjnej wykształca jakieś szczególne cechy wartościowe, pozytywne, które można wykorzystać w życiu?

- Osoby z syndromem DDA bardzo dobrze odnajdują  się w sytuacjach kryzysowych, ekstremalnych. Są przyzwyczajone do dużego stresu, ostrych, nieprzewidywalnych zdarzeń, do zagrożeń. Wtedy są w stanie funkcjonować jak mało kto ze zdrowych ludzi. To z pewnością jest jakiś rodzaj wyposażenia. Jeśli jednak w sytuacji, kiedy jest spokojnie oni nie są w stanie się rozluźnić, zrelaksować, nie są w stanie potraktować siebie z miłością i szacunkiem, a w zamian cały czas sobie dodają zadań, są z siebie niezadowoleni, boją się życia, boja się przyszłości, to coś jednak jest nie tak.

Czy syndrom DDA jest tak specyficzny, że można wyodrębnić go z innych przypadków funkcjonowania w rodzinie dysfunkcyjnej, czy może są to wspólne doświadczenia i reakcje, jak w innych rodzajach uzależnień w rodzinie?

- Tam, gdzie dysfunkcją w rodzinie jest uzależnienie rodzica lub rodziców można mówić o tym właśnie syndromie Dorosłego Dziecka Alkoholika. Oczywiście nie zawsze trzeba to leczyć w ośrodku, który ma na szyldzie napis DDA. Krakowskie Centrum Terapii Uzależnień od dwunastu lat leczy pacjentów uzależnionych, współuzależnionych, rodziny z tym problemem. Jesteśmy największym tego typu ośrodkiem w Krakowie. Atutem pracujących tu terapeutów jest doświadczenie i, co za tym idzie, rozumienie kontekstu dorastania w systemie rodziny z problemem uzależnień, korzyścią dla zgłaszających się do naszego ośrodka na ulicę Jerzmanowskiego pacjentów jest wspólny mianownik historii życia, który szybko pomaga przełamać rodzinne tabu.

Coraz więcej osób się zgłasza, bo coraz więcej się mówi o tym problemie czy może dziś łatwiej się przyznać do tego, że jest się DDA?

- I jedno i drugie. W mediach coraz częściej mówi się na ten temat, czego przykładem jest ta rozmowa. Są na ten temat publikacje, to pierwszy krok do stwierdzenia, że nie jest się samemu z tym problemem, że inni też się z tym zetknęli. W Internecie jest nieoficjalna strona DDA.  Z drugiej strony rozwinęły się miejsca, w których w pełni profesjonalnie pomaga się osobom z tym syndromem.

Dowiedz się więcej na temat: alkoholizm | DDA | uzależnienia | terapia | psychologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje