Reklama

Reklama

Duma i uprzedzenie

Mam teorię na twój temat

Reklama

Jeśli wejdziesz do Muzeum Tolerancji w Los Angeles, znajdziesz się w sali pełnej interaktywnych eksponatów. Obejrzysz filmy, które mają ci pokazać, że mieć uprzedzenia nie znaczy tylko nie znosić gejów, Murzynów, Arabów i blondynek. Czy uwierzysz w tezy na temat globalnego ocieplenia wygłaszane przez pomarszczoną starszą panią? Ma ziemistą cerę pełną plam, brudne paznokcie, no i iloraz inteligencji powyżej 140. Histeryczny śmiech i piskliwy, jąkający się głos należy do wybitnego fizyka? Nie do uwierzenia, to chyba dubbing.

Patrzysz na przekonującą mowę ciała przystojnego, dobrze zbudowanego biznesmena. Zaufasz mu, jeśli będzie mówił o wzroście wskaźnika Dow Jones? Jasne. Uwierzysz nawet w to, co opowiada o praktyce wudu. Za chwilę znajdziesz się w korytarzu, z którego do dalszej części muzeum prowadzi dwoje drzwi. Nad jednymi widnieje napis Uprzedzeni, nad drugimi: Wolni od uprzedzeń. Te drugie drzwi są zamknięte na klucz. Dlaczego?

- Na wypadek, gdyby ktoś nie zrozumiał, że nikt z nas nie jest bezstronny i obiektywny - twierdzą Elliot Aronson i Carol Tavris, psycholodzy społeczni, w bestsellerze Błądzą wszyscy. Ale nie ja (książkę wydał właśnie Smak Słowa). - Z badań neurologicznych wynika, że w naszych mózgach są martwe punkty, które sprawiają, że z dostępnych danych wyciągamy wnioski pasujące do dawniej powziętych opinii i przekonań. Jeśli uważamy, że starzy ludzie to niedołęgi, dynamicznego cyklistę po sześćdziesiątce uznamy za wyjątek potwierdzający regułę i zostaniemy przy poprzedniej opinii. Jeśli zaś cenimy starych ludzi i wierzymy w ich możliwości, powiemy: "No i co w tym dziwnego? Zawsze tak mówiłam".

Zawsze tak mówiłam

I Agnieszka mówi teraz: "Zawsze tak myślałam". Nigdy nie ufała posiadaczom kilku kont. Ludzi, którzy w latach dziewięćdziesiątych dorobili się fortun na handlu, jej ojciec nazywał złodziejami. Agnieszka po cichu myśli tak samo. - Waldek nie ma normalnego podejścia do pieniędzy: zarobić, wpłacić na rachunek, planować zakupy. Ciągle kombinuje, coś kupuje, sprzedaje. Czy to jest normalne, nie wiedzieć dokładnie, ile masz pieniędzy? Człowiek potrzebuje jednak jakiejś materialnej stabilizacji, prawda?

- Niekoniecznie - odpowiada Konrad Maj. - Tak właśnie powstaje uprzedzenie. To uznajemy za normalne, bo pasuje do naszych utrwalonych przekonań. Tamto jest inne, dziwne, czyli nierozsądne - odrzućmy to, zamiast się bliżej przyjrzeć. Wolno nam powiedzieć: ja potrzebuję stabilizacji. Ale czy inni? Musielibyśmy ich o to spytać. - Spodziewałam się, że te jego interesy się źle skończą - mówi Agnieszka i nadal nie zauważa, że to nie interesy źle się skończyły, tylko ich związek.

Dowiedz się więcej na temat: miłość | muzeum | duma | uprzedzenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje