Reklama

Reklama

Duma i uprzedzenie

Nadal nie widzi, że jego "podejrzane inwestycje" są udane, że nie straciła na nich, przeciwnie, nawet mieszka w jego trzypokojowej "kombinacji" kupionej w połowie na jej nazwisko (mimo niewielkiego wkładu z jej strony). Jak to możliwe, że o tym nie pamięta, że tego nie dostrzega?

Reklama

- Odrzucone informacje "upychamy" w martwym punkcie, gdzie są dla nas niewidoczne - piszą Aronson i Tavris. - Trzymamy je tam, by nie narazić na szwank swojego poczucia wartości. Gdyby martwy punkt zniknął, zobaczylibyśmy jasno, że się myliliśmy. Obwiniliśmy kogoś, podjęliśmy fatalną decyzję, byliśmy głupcami. Kto ma odwagę i siłę to przyznać? Na straży uprzedzeń stoi nasza duma i pewność siebie. Często cenimy je bardziej niż miłość.

Czy ty też masz błędofobię?

W historii miłosnej opisanej prawie 200 lat temu przez Brytyjkę Jane Austen błyskotliwa i inteligentna Elżbieta przypisuje podłość i bezwzględność mężczyźnie, który zachował się wobec niej wyniośle i uraził jej dumę. Z łatwością wierzy, że ktoś o tak nieprzyjemnym sposobie bycia musi być złym człowiekiem. On z kolei (pan Darcy) jest tak pewny siebie i dumny ze swojej życiowej pozycji, że nie dostrzega własnych uprzedzeń wobec kobiet, podejrzewając je w większości o interesowność i brak uczuć.

Choć żyjemy w innych realiach i zestarzały się dekoracje, diagnoza Austen wciąż jest trafna: właśnie jeśli uważamy się za ludzi inteligentnych i jesteśmy pewni siebie, z łatwością upieramy się przy uprzedzeniach. - Kiedy człowiek ma o sobie niezbyt dobre mniemanie, łatwiej dopuszcza: mogę się mylić, cóż, nie byłby to pierwszy raz - twierdzą Aronson i Tavris. - Natomiast wysoka samoocena wyzwala często prawdziwą błędofobię. Ja popełniłem błąd? Przecież to śmieszne! Duma powoduje, że nie możemy się przyznać do uprzedzeń. Szukamy więc usprawiedliwień.

Nieobliczalna histeryczka?

- Jak mogę rozmawiać z Agnieszką o interesach, kiedy ona natychmiast zaczyna nerwowo poprawiać włosy i mówić: "jejku, taki wydatek, poczekaj, zastanów się" - usprawiedliwia się Waldek. - Próbowałem jej wyjaśnić, że kupowanie nieruchomości jest interesem, a nie tylko moszczeniem gniazdka. Ale ona ma archaiczny stosunek do pieniędzy. Najchętniej upychałaby w pończochy, na czarną godzinę. Pogodziłem się z tym, OK, kobiety tak mają. Ale ta histeria? Obwinianie mnie o oszustwo? Napisała do moich znajomych, że specjalnie kupiłem dom przed ślubem, żeby nie był wspólną własnością! Jakaś paranoja...

Dowiedz się więcej na temat: miłość | muzeum | duma | uprzedzenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje