Reklama

Reklama

Duma i uprzedzenie

Im więcej samousprawiedliwień i obwiniania, tym lepsi jesteśmy we własnych oczach i tym głębiej brniemy w uprzedzenie. Agnieszka w głowie Waldka trafia do szuflady z napisem: "Kobiety - nieobliczalne histeryczki". On już od dawna siedzi u niej w przegródce "Spekulujący dranie". Przy czym Agnieszka czuje się przenikliwa i asertywna, Waldek zaś jest w swoich oczach niezrozumianym geniuszem rynku nieruchomości. Obydwoje są coraz bardziej podobni do ludzi, którzy w Muzeum Tolerancji zdarzają się prawie codziennie: wściekle walą w zamknięte drzwi i domagają się wpuszczenia wejściem dla wolnych od uprzedzeń.

Reklama

Byłam ślepa

Agnieszka otwiera szafę i gładzi przez plastik białą sukienkę. - Wybrałam sama, miał ją zobaczyć dopiero na ślubie. Waldek wyprowadził się do nowego domu, gdzie śpi na karimacie i zalewa wrzątkiem zupy w proszku. Obydwoje unikają znajomych, którzy im mówią: "Zupełnie wam odbiło".

- To cenni znajomi - mówi Konrad Maj. - Mamy szczęście, jeśli nas krytykują i przekłuwają nadęty balon usprawiedliwień, zamiast utwierdzać w uprzedzeniach. Jasne, to się nam nie podoba, bo wcale nie mamy ochoty zmieniać naszych przekonań. Musielibyśmy uznać, że nie byliśmy tak bystrzy i przenikliwi w sądach, jak myśleliśmy. Mogłoby się okazać, że trzeba nad sobą popracować, bo nasze postępowanie rani drugą osobę. Że trzeba skorygować plany, bo na przykład dla partnera życie bez poczucia finansowego bezpieczeństwa jest nie do przyjęcia. Przyznać się do podejrzliwości i pochopnych reakcji. Albo do tego, że ukrywanie przed narzeczoną wydatków rzędu kilkuset tysięcy i branie kredytu to nie są drobiazgi ani prywatna sprawa.

Powinni to zrobić. Ale obydwoje czekają na krok drugiej strony. Robi go Waldek. Z powodu tej samej dumy, która kazała mu nie rozmawiać o interesach z "kobietą, która się na tym nie zna". - "Chcę żebyś wiedziała, że nie miałem żadnych złych intencji. Uważałem, że postępuję słusznie. Przepiszę na ciebie moją część mieszkania, jest twoje" - mówi przez telefon i rozłącza się.

Myliłam się...

Do tego momentu Agnieszka mogła przed sobą udawać, że wszystkiemu winna jest jego żądza pieniądza. To on był tym interesownym materialistą. Ale teraz, po jego telefonie, teoria zaczęła się kruszyć. Agnieszce jest głupio: nie tylko dlatego, że złość minęła, a ona zaczęła mu wierzyć. - Bardzo się ucieszyłam... z tego mieszkania. Nagle przyszło mi do głowy, że może to ja jestem z nas dwojga większą materialistką? Może byłam niesprawiedliwa wobec niego, skoro on mi je tak po prostu dał. Siedzę i nie wiem, co zrobić. Ale jedno muszę mu powiedzieć: myliłam się.

Magdalena Jankowska

Dowiedz się więcej na temat: miłość | muzeum | duma | uprzedzenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje