Gdy kochasz nałogowca

Życie kobiety będącej w związku z mężczyzną uzależnionym kręci się wokół nałogu męża. Poświęca się, kontroluje go, usprawiedliwia. Nie wie, że sama też potrzebuje pomocy.


Reklama

Co mam zrobić, żeby on przestał? - pyta żona, która zgłasza się do terapeuty, bo nie radzi sobie z uzależnieniem męża. Jest zaskoczona, gdy specjalista to jej proponuje terapię. "Ale to on jest chory! Nie ja!" - denerwuje się. "Proszę najpierw pozwolić pomóc sobie" - słyszy w odpowiedzi.

- To najczęstszy scenariusz, który obserwujemy w naszych gabinetach. Kobiety przychodzą załamane, ale też gotowe, żeby za wszelką cenę walczyć z nałogiem męża - mówi Bożena Żyndul- -Gabrysiak, psychoterapeutka, certyfikowany specjalista psychologii uzależnień i współuzależnienia. - Mechanizmy zawsze są podobne, czy jesteś w związku z hazardzistą, alkoholikiem, seksoholikiem czy też uzależnionym od komputera siecioholikiem, twoje zdrowie i psychika są w tak samo złym stanie. Terapia jest niezbędna, żebyś mogła poradzić sobie z tym, co czujesz, znalazła wyjście z tej trudnej sytuacji.

Co to znaczy „współuzależnienie”

Szacuje się, że w Polsce jest około 3 milionów osób współuzależnionych, ale tylko około 38 tysięcy z nich jest objętych terapią. Co właściwe oznacza ten termin? Współuzależnienie to nie uczestniczenie w nałogu partnera, np. picie z alkoholikiem czy granie w salonach z hazardzistą. To po prostu codzienne życie z taką osobą i sposób radzenia sobie w tej wyjątkowo ciężkiej sytuacji. Dla partnerki oznacza to ciągłą huśtawkę: "Czy dziś się napił i zrobi awanturę", "czy po wypłacie pójdzie grać i przepuści pensję", "czy po powrocie do domu znów zamknie się na całą noc z komputerem", "czy na delegacji znów mnie zdradzi z pierwszą chętną"... 

W takim związku zmagamy się z różnymi emocjami. Miłość, troska i przywiązanie mieszają się z cierpieniem, wstydem, lękiem, poczuciem krzywdy i złością. Z czasem pojawiają się także rozmaite dolegliwości fizyczne. - Kobieta zgłasza się do lekarza pierwszego kontaktu, bo nie może spać, boli ją głowa i żołądek, ma mdłości, jest wiecznie zmęczona, odczuwa wewnętrzny niepokój. Nie zdaje sobie sprawy, że to także są objawy współuzależnienia - tłumaczy psychoterapeutka.

Nie jest łatwo patrzeć, jak mąż, najbliższa nam osoba, której przysięgałyśmy miłość, krok po kroku niszczy nasze małżeństwo. Dlatego za wszelką cenę chcemy walczyć z jego nałogiem, walczyć o niego i o rodzinę. Wylewamy mu alkohol, odłączamy internet, wyrzucamy czasopisma pornograficzne, przeglądamy kieszenie. Ale to nie odnosi skutku. Codzienne życie zamienia się w koszmar, w który łatwo dajemy się wplątać. Dlatego zaczynamy usprawiedliwiać nieobecności w pracy męża-alkoholika, spłacamy długi męża-hazardzisty, wyręczamy w domowych obowiązkach męża-siecioholika, nie dostrzegamy zdrad seksoholika. Ukrywamy jego nałóg przed światem. - To najgorsze, co można zrobić w tej sytuacji - wyjaśnia Bożena Żyndul-Gabrysiak. - Taka pomoc tylko szkodzi, bo on nie ponosi żadnych konsekwencji swojego działania, a kobieta pogrąża coraz bardziej samą siebie.

Dlaczego wchodzimy w takie związki?

To przez ciebie piję!",, "gdyby nam się lepiej powodziło, nie musiałbym grać w karty", "gdybyś była lepszą kochanką, nie szukałbym innych kobiet". Właśnie takie zarzuty najczęściej słyszą żony alkoholików, seksoholików, hazardzistów. Zaczynają wierzyć w te oskarżenia, obwiniają siebie za nałóg męża. Myślą: "spróbuję być dla niego lepsza, milsza, będę się bardziej starać, żeby mu pomóc". Robią to z miłości i ze współczucia. Jednocześnie tracą pewność siebie, a ich samoocena zaczyna zależeć w dużym stopniu od tego, co zrobi lub powie mąż. - Często zdarza się, że kobieta już z domu rodzinnego wynosi określony model relacji z mężczyzną.

Jeżeli na przykład matka wpajała jej, że myślenie o sobie to egoizm, że rolą kobiety jest całkowite poświęcenie się dla rodziny, że dla osoby wierzącej rozwód jest nie do zaakceptowania bez względu na okoliczności, wtedy córka łatwiej wchodzi w relację współuzależnienia - podkreśla psychoterapeutka. Badania pokazują też, że z nałogowcami częściej wiążą się kobiety, których ojciec także był uzależniony. Choć wydawałoby się, że to właśnie im powinna zapalić się czerwona lampka, nieświadomie wchodzą w model znany z dzieciństwa. Powielają błędy swoich matek, które przez całe życie "niosły swój krzyż", żyjąc np. z mężem alkoholikiem.

Mimo cierpienia, tak trudno nam odejść

Te kobiety to supermenki, dźwigające na swoich barkach cały dom, dzieci i męża-nałogowca. Paradoksalnie, im dłużej tkwią w takim układzie, tym bardziej chcą wierzyć, że wydarzy się cud i ich koszmar zniknie z dnia na dzień. Dlatego tak łatwo nimi manipulować. Mąż, który obiecuje poprawę, który błaga: "nie opuszczaj mnie, bez ciebie nie dam sobie rady", budzi za każdym razem tę samą litość i nadzieję. One chcą mu ufać. Często też myślą: "lepszy taki mąż niż żaden", "miłość to opieka i poświęcenie", "dzieci muszą mieć ojca", "co ze mnie za żona, jeśli zostawię go w potrzebie", "co ludzie pomyślą". Jednak te utarte przekonania pogrążają je jeszcze bardziej. - Z takiej relacji trudniej też wyplątać się kobietom, które są zależne ekonomicznie od mężów, mają malutkie dzieci, brakuje im wsparcia rodziny czy przyjaciół. Są same ze swoim problemem i najzwyczajniej boją się, że może być jeszcze gorzej - mówi Bożena Żyndul- -Gabrysiak. 

- Ale znam też wykształcone, samodzielne kobiety, które doskonale radziły sobie w pracy, a nie potrafiły odejść od męża, bo jego nałóg całkowicie zawładnął ich życiem. Taka kobieta czuje się odpowiedzialna za partnera jak za dziecko, uważa, że bez jej pomocy on zginie. Z takiego błędnego koła bardzo trudno się wydostać.

Gdy on jest uzależniony, choruje cała rodzina

Skalę problemu pokazują statystyki dotyczące tylko alkoholików. Jeśli w Polsce jest ich obecnie około 900 tysięcy, to osób z ich najbliższego otoczenia, które mogą być współuzależnione, jest już około 1,5 miliona! - Życie z nałogowcem płynie określonym rytmem - mówi psychoterapeutka. - To chwile napięcia, kłótnie, awantury, czasem wyrzucanie z domu, wyprowadzki, powroty. Po nich następują okresy "miodowe", gdy on jest kochającym ojcem, żałującym swojego zachowania, obiecującym poprawę, kupującym kwiaty. W takiej sytuacji rodzina nie może czuć się bezpiecznie.

Żona i dzieci często zamykają się w sobie, nie opowiadają o swoim problemie dalszej rodzinie czy przyjaciołom. Wstydzą się, nie wierzą, że to coś zmieni. Zostają z tym sami. Dzieci w takiej rodzinie uczą się nie czuć, nie ufać i nie mówić o tym, co się dzieje. Są zdezorientowane, bo tata raz jest zły i krzyczy, a potem jest miły i kupuje im cukierki. To może przekładać się także na ich zachowanie i naukę. Bywają wycofane, biorą całą winę na siebie, są niegrzeczne, krnąbrne. Albo odwrotnie: są wzorowe, za wszelką cenę starają się nie sprawiać kłopotu. Próbują opiekować się mamą i domem, starają się być bohaterem rodziny, a czasami maskotką, która rozładowuje sytuację. Żadna z tych ról nie jest dla dziecka naturalna.

Jak możesz pomóc samej sobie?

Jak nie pozwolić, by nałóg męża zniszczył waszą rodzinę? Jak walczyć o siebie? - Przede wszystkim zrozum, że jego uzależnienie jest chorobą. Nie analizuj, dlaczego on pije, nie słuchaj jego oskarżeń. Powiedz mu: "masz problem i nie radzisz sobie z nim, oczekuję, że będziesz się leczył. Jeżeli się zdecydujesz, ja ci pomogę." Kolejny krok to odcięcie się od jego nałogu. Załóż oddzielne konto, schowaj pieniądze, żeby nie płacić jego długów. Nie usprawiedliwiaj, nie kłam przed jego pracodawcą. Przede wszystkim mów otwarcie o waszym problemie - radzi psychoterapeutka. - Wyjście z tej sytuacji bez wsparcia jest bardzo trudne, dlatego warto poszukać fachowej pomocy.

W każdej większej miejscowości istnieją ośrodki terapii uzależnień, finansowane przez NFZ, możesz chodzić indywidualnie lub uczestniczyć w grupie terapeutycznej. Istnieją też grupy samopomocowe Al-Anon dla osób współuzależnionych. Tam spotkasz ludzi z podobnymi problemami, otrzymasz wsparcie i zrozumienie.

Warto skorzystać ze wsparcia terapeuty

"Terapeuta na pewno będzie mnie namawiał do rozwodu" - obawia się wiele kobiet. Ale rozstanie to rozwiązanie ostateczne, gdy inne możliwości zostały już wyczerpane. Nie na tym polega pomoc specjalisty. - Terapia pokazuje, jak się pozbyć wstydu, jak otworzyć się na innych ludzi, jak znowu znaleźć sens życia. A przede wszystkim, jak przestać winić siebie za jego uzależnienie, za wszystko, co złego się zdarzyło - tłumaczy Bożena Żyndul-Gabrysiak. - Terapia nie odbiera nam miłości do męża, ale uczy, jak przestać ponosić konsekwencje za alkoholika, hazardzistę, seksoholika. 

Jeśli przestaniesz go pilotować, to nie znaczy, że go nie kochasz, ale że jesteś świadoma mechanizmów jego choroby. Nauczysz się, czym jest problem uzależnienia, poznasz osoby, które mają podobne doświadczenia. Przestaniesz czuć się gorsza, samotna. Będziesz mogła wreszcie odreagować swoje negatywne emocje - zachęca terapeutka. - Twoja samoocena wzrośnie, poczujesz, co w życiu jest ważne i jak do tego dążyć. Będziesz miała więcej energii i wiary w siebie, a gdy wzmocnisz siebie, będziesz lepiej potrafiła poradzić sobie z uzależnionym mężem.

Aneta Olkowska



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje