Reklama

Reklama

Ja jej nie ustąpię!

​Odkąd tata od nas odszedł, w domu zostałyśmy we trzy: mama, ja i moja siostra Jola młodsza o 10 lat.

Ja już pracowałam, a ona była w gimnazjum. Wspierałam je, dawałam pieniądze do wspólnej kasy. "Małej" odpuszczałyśmy. Skutek jest teraz taki, że mama nadal traktuje mnie jak podporę życiową.   

Reklama

A całą miłość i ciepło kieruje tylko na siostrę. Ja jestem oczywiście ta gorsza. To ona jest słabsza, potrzebuje pomocy, wszystko jej można wybaczyć. W dodatku to "córeczka mamusi": beztroska, przymilna i taka kochana. Ciągle się jej podlizuje. Mama daje jej więc na ciuchy i wycieczki. W dodatku przestała chodzić do szkoły i nie spieszy się jej do pracy. Obie więc ją utrzymujemy, a Jola tylko beztrosko baluje.    Kiedy się tym denerwuję i ją pouczam, co powinna zrobić, ona tylko się obraża. Twierdzi, że nie powinnam się do niej wtrącać, bo nie mam prawa. A mama oczywiście jej broni. Według nich to ja mam harować i wszystko załatwiać. Od mamy nie usłyszę dobrego słowa, a Jola tylko ma pretensje i ciągle czegoś chce. A gdy ostatnio przestałam dawać mamie pieniądze, obie były oburzone i uważały mnie za egoistkę.    

W dodatku jestem rozżalona, bo przypadkiem dowiedziałam się, że mama obiecała Joli swoje mieszkanie. A ja?! Przecież mamy z mężem tylko małą kawalerkę i niewiele zarabiamy. Kiedy o tym wspomniałam, zdziwiły się, że jestem interesowna. Bo ja sobie i tak poradzę, a ona jest młodsza i potrzebuje pomocy. To przecież niesprawiedliwe! Mnie też się coś od życia należy. A może przesadzam?         

Mariola, 33 l.                                       

                                              

Dowiedz się więcej na temat: córka | siostra | matka | Siostry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje