Reklama

Reklama

Jak być szczęśliwą?

Czyli sekrety terapeutów, które mogą odmienić twoje życie.

Zapytaliśmy doświadczonych terapeutów o ich przepisy na szczęście w życiu. Na to, jak dogadywać się z partnerem i wychować mądre dzieci. Bez względu na to, z czym się borykamy, te rady wskażą nam właściwy kierunek.

Otaczaj się radosnymi ludźmi, optymizm zaraża

Anna Bator - psycholog, wykładowca Uniwersytetu SWPS w Katowicach. Ma 20-letnie doświadczenie w pracy w Polsce i za granicą.

Poczucie, że nigdy nie będziemy doskonali, daje wielką ulgę Podczas lat praktyki przekonałam się, że choć każdy z nas inaczej wyobraża sobie szczęście, istnieją uniwersalne reguły, które nas do niego zbliżają. Warto zacząć od uświadomienia sobie, że myśli, nawet te, których nie wypowiadamy, stają się rzeczywistością. Bo wpływają na to, co robimy, jakich dokonujemy wyborów i jaka jest w efekcie jakość naszego życia.

Reklama

Co myślisz o sobie, swojej przyszłości? Jeżeli czujesz obawy i lęki, na przykład: "zwolnią mnie z pracy", "zachoruję", "jest za późno na zmianę" albo: "zawsze mam pod górę", trudno będzie doświadczyć ci szczęścia.

Czy można jednak mieć kontrolę nad tym, co dzieje się w naszej głowie? Owszem. Tak samo jak myśli kształtują zachowania, tak zachowanie zmienia myśli. Zamiast rozpaczać: "jestem gruba", przejdź do działania, czyli wybierz najlepszą dla siebie dietę. Natychmiast poprawisz sobie nastrój i z nadzieją spojrzysz w przyszłość. Pamiętaj: osiągnięcie ideału nie jest możliwe dla nikogo.

Poczucie, że nigdy nie będziemy doskonali, daje wielką ulgę. To nie odnosi się wyłącznie do ciała. Daj sobie prawo do błędów. Kiedy spotyka nas niepowodzenie, nie traktujmy go jak katastrofy. To podpowiedź, co należy zmienić, żeby zejść z niewłaściwej ścieżki. Warto nabrać dystansu do drobnych przykrości, które spotykają nas na co dzień. Ilekroć ktoś cię zdenerwuje, albo zgubisz klucze, spytaj, czy to będzie miało znaczenie za miesiąc? Jeśli odpowiedź brzmi "nie", nie trać czasu na rozpamiętywanie takiej błahostki. Jesteśmy stworzeni do życia w grupie.

Dlatego postaraj się otaczać radosnymi, pozytywnymi ludźmi. Po pierwsze dlatego, że optymizm jest zaraźliwy, a po drugie - oni rzadko oceniają i krytykują. Życzliwość sprawia, że wydobywają z otoczenia to, co najlepsze. Nauczą cię też, że poczucie humoru jest świetnym sposobem na rozładowanie napięcia. Relacje z innymi, dbanie o rodzinę, przyjaciół i ludzi w potrzebie daje największe poczucie sensu. Miłość - uczucie najbliższe szczęściu, nie musi być wyłącznie romantyczne. Jeżeli jesteś rodzicem, czyimś opiekunem albo zajmujesz się jako wolontariusz psami w schronisku, też jej doznajesz, choć nie masz w tym momencie partnera. Wiele osób utożsamia szczęście z gromadzeniem rzeczy. Jednak ci, którzy mają ich dużo, wiedzą, jak szybko przemija radość z torebki lub auta. Już w chwili ich kupna pragną kolejnych.

Nie oddawaj szczęścia w cudze ręce. Gwarancja udanego związku to kombinacja realistycznych oczekiwań, zdolności do wybaczania i zainteresowania sprawami drugiej strony. Jeżeli czujesz się rozczarowana partnerem, dokończ 10 razy zdanie: "To normalne, że w małżeństwie po pewnym czasie zdarza się, że...". Z całą pewnością odnajdziesz na tej liście sprawy, które wymagają uwagi. Może to być okazja do zastanowienia się, czy nie należałoby czegoś w waszej relacji poprawić.

Dajcie sobie przyzwolenie na to, że nie zawsze się ze sobą zgadzacie. Różnica zdań, zwłaszcza gdy potraficie przejść nad nią do porządku dziennego, może was wzbogacić. Zwróć też uwagę, czy nie uzależniasz swojego zadowolenia od partnera lub dzieci. Kobiety mają tendencję do mówienia: "Jestem szczęśliwa, bo szczęśliwi są moi bliscy". To ryzykowne podejście. Lepiej nie oddawać w ręce nawet najbliższej osoby swojego samopoczucia. Nieraz się zdarzy, że to my będziemy musiały wyciągnąć ich z dołka, przejąć inicjatywę.

Jeżeli chodzi o wychowanie, to najlepszą instrukcją jest życie według zasad, które pragniecie wpoić dziecku. Nie nauczy się porządku, jeżeli sami go nie pilnujecie. Nie mijajcie się z prawdą, jeżeli chcecie, żeby nie kłamało. Postępowanie rodziców, nie słowa, są wzorem ich zachowań.

Słuchaj, co mówi twoje ciało

Ewa Klepacka Gryz - psycholog, terapeutka, autorka książek, ekspert programów telewizyjnych. Posiada 20-letnie doświadczenie w terapii par.

Nie wierz w to, że nie można zmienić szkodliwych nawyków Gdybym miała wskazać jedną umiejętność potrzebną do dobrego życia, wybrałabym otwartość na zmiany. To niełatwe, bo większość z nas kieruje się w życiu nawykami. Dotyczą nie tylko tego, co jemy na śniadanie, lecz także emocji. Na widok męża rozmawiającego z atrakcyjną kobietą możemy automatycznie reagować zazdrością, nie zastanawiając się, czy jest uzasadniona.

Przyzwyczajenia nie są złe, dopóki nie pojawią się problemy. Bo wtedy z reguły trzeba coś zmienić w sposobie działania. Nie ruszymy przecież z miejsca, powtarzając w kółko te same czynności, które nie dają rezultatów. Na szczęście stwierdzenie, że nie da się wykorzenić starych nawyków, nie jest prawdziwe. Wystarczy przez sześć tygodni wykonywać inaczej jakąś czynność lub myśleć wbrew schematom, do których przywykłyśmy.

Zawsze powtarzam pacjentom, że z krzesła też można wstać na sto różnych sposobów. Jeżeli odejście od rutyny cię przeraża, rozpocznij od małych rzeczy. Zacznij szorować zęby lewą ręką. Wracaj inną drogą z pracy. Zaledwie po tygodniu twój mózg przestawi się na nowe tryby. Najpierw zmiana przestanie ci przeszkadzać, potem ją zaakceptujesz, a wreszcie pójdziesz jak burza. Gdy przechodzisz zły czas, namawiam cię do zmian, choćby w sposobie mówienia. A szczególnie jeśli narzekasz, że świat cię zawodzi. Autosugestią też można zrobić sobie krzywdę.

Jeśli poznasz samą siebie, zawsze wybierzesz właściwie Trudno jednak coś zmienić, jeżeli nie znamy siebie. Czy potrafiłabyś opisać swój charakter, wymienić słabości, zalety? Kim właściwie jesteś poza byciem żoną, matką, córką? Czego pragniesz? Jeśli nie umiesz udzielić odpowiedzi na te pytania, skup się na tym, co usiłuje przekazać ci ciało. Ono każdą emocję i myśl przekłada na własny język. Jeżeli je zlekceważysz, zacznie wysyłać alarmujące sygnały, które mogą skończyć się chorobą.

Żeby temu zapobiec, zatrzymaj się i spytaj: "Co czuję w środku?", "Co się dzieje w mojej klatce piersiowej, w brzuchu?", "W jakich sytuacjach boli mnie żołądek?". Gdy sprawdzisz, kiedy jesteś spokojna, dowiesz się, co cię uszczęśliwia. Złych emocji nie powinno się tłumić, należy je wyrzucić, żeby się oczyścić i wyciszyć. Moi pacjenci czasem nieoczekiwanie wybuchają płaczem, którego nie potrafią powstrzymać. Ja ich do tego nie namawiam, przeciwnie, przekonuję, że od łez jeszcze nikt nie umarł. Zawsze radzę, żeby siebie obserwować. Bo niekiedy najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to po prostu zatroszczyć się o swoje ciało.

Jakość życia zależy od drobiazgów, nie od wielkich rzeczy

Tatiana Ostaszewska Mosak -  psycholog, terapeuta, zajmuje się doradzaniem parom i rodzicom. Od 20 lat prowadzi własną praktykę psychologiczną.

Załóż sobie "konto", by odkładać na nie kapitał miłości Wydaje nam się, że do zadowolenia konieczne są silne emocje oraz wyjątkowe zdarzenia, na przykład wygrana na loterii. A tymczasem ono jest na wyciągnięcie ręki. Dążąc do szczęścia, powinniśmy skupiać się na szczegółach zwyczajnego dnia. Proste gesty i małe przyjemności może nie uskrzydlają jak trafienie szóstki w lotto, lecz po latach procentują.

Proponuję, żebyś wyobraziła sobie konto, na które systematycznie odkładasz wszystko, co sprawia ci radość, wzmacnia więź z innymi ludźmi. To dotyczy zwłaszcza związku. Bo co to znaczy, że kogoś kochamy? Oczywiście, zdolność do wielkich poświęceń. Lecz tu i teraz wyrażamy miłość zwykłymi uczynkami. Podaniem herbaty, powstrzymaniem pretensji, gdy partner ma słabszy dzień. Zachowuj w pamięci chwile, kiedy przykrywasz ukochanego kocem i kiedy on wraca wcześniej z delegacji, bo się stęsknił. Te momenty są waszymi oszczędnościami. Uskładacie z nich spory kapitał, który pozwoli na przetrwanie trudnych chwil i odczuwanie wielkiej satysfakcji z bycia razem.

Co jest jeszcze mądrą inwestycją w uczuciach? Umówcie się, że na szczycie hierarchii będzie nie on, nie ty, tylko wy jako para. Podejmując decyzje, myślcie, co jest najlepsze dla obojga. Przy takim założeniu, czasem będziecie musieli zrezygnować z realizowania osobistych celów. Ale na dłuższą metę to wam się opłaci. Warunkiem powodzenia takiej strategii jest przestrzeganie umowy zarówno przez ciebie, jak i męża. Powiedz co jakiś czas "sprawdzam" i przyjrzyj się, czy partner idzie na podobne ustępstwa. Czy czujesz się kochana i szanowana? Czy on cię ceni i dostrzega?

Spotykam wciąż ludzi, którym w osiąganiu szczęścia przeszkadzają wygórowane wymagania stawiane sobie i bliskim. Nie cieszy ich to, co zdobyli, bo zawsze czegoś mają za mało. Mąż jest troskliwy, tylko żeby jeszcze lepiej zarabiał. Mieszkanie jest wygodne, lecz to nie to samo co domek z ogródkiem. Taka postawa nie ma wiele wspólnego z wyznaczaniem sobie celów i spełnianiem marzeń. Jest prostą drogą do wiecznego niezadowolenia.

Nie bój się mówić innym, czego od nich potrzebujesz Nasze samopoczucie w dużym stopniu zależy od tego, jak komunikujemy się z otoczeniem. Jeżeli jesteśmy ze sobą blisko, to jeszcze nie oznacza, że potrafimy czytać sobie w myślach. Pewnie się zdziwisz, ale niemówienie o własnych potrzebach szkodzi tak samo jak nadmierny egocentryzm. Dostaniesz, czego zapragniesz, pod warunkiem że będziesz domagać się swych praw w sposób respektujący uczucia innych.

Chodzi nie tylko o dobór słów, ale i ton głosu. Niestety, zawsze rozpoznaję, z kim ktoś rozmawia przez telefon. Jeżeli jest grzeczny, cierpliwie słucha, to znaczy, że dzwoni do niego szef. Bo kiedy krzyczy - na 99 proc. po drugiej stronie jest ich współmałżonek albo dziecko. Sami gotujemy sobie piekło, a potem dziwimy się, że jesteśmy zestresowani i skłóceni.

Szacunek dla bliskich to najlepsza gwarancja, że sami go otrzymamy. Myślę tu zwłaszcza o podejściu do dzieci. Narzekamy, że są niegrzeczne, sprawiają kłopoty. A to wszystko dlatego, że często traktujemy je jak swoją własność. Narzucamy swoją wolę, nie pytamy o zdanie, ranimy uczucia. Tymczasem nawet maluch jest osobą, z którą trzeba się dogadać, negocjować. Nawet jeśli na pewnym etapie życia jest od nas zależny. Przekonasz się, że gdy dostosujesz się do jego tempa i charakteru, zobaczysz zupełnie nową perspektywę, Patrząc na świat oczami dziecka, przeżyjesz drugie życie. Całkiem inne i ekscytujące. Jeśli chcesz mieć doskonałe relacje z synem lub córką, postaraj się unikać jeszcze jednego błędu - traktowania ich jak swojej wizytówki. Myślenia: muszą zdobywać nagrody w sporcie, bo to świadczy dobrze o mnie. Jeśli dasz dzieciom swobodę w rozwijaniu własnych zainteresowań i pozwolisz na bycie sobą, dasz im i sobie najwspanialszy prezent.



Olivia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje