Jak być szczęśliwą?

Słuchaj, co mówi twoje ciało

Ewa Klepacka Gryz - psycholog, terapeutka, autorka książek, ekspert programów telewizyjnych. Posiada 20-letnie doświadczenie w terapii par.

Reklama

Nie wierz w to, że nie można zmienić szkodliwych nawyków Gdybym miała wskazać jedną umiejętność potrzebną do dobrego życia, wybrałabym otwartość na zmiany. To niełatwe, bo większość z nas kieruje się w życiu nawykami. Dotyczą nie tylko tego, co jemy na śniadanie, lecz także emocji. Na widok męża rozmawiającego z atrakcyjną kobietą możemy automatycznie reagować zazdrością, nie zastanawiając się, czy jest uzasadniona.

Przyzwyczajenia nie są złe, dopóki nie pojawią się problemy. Bo wtedy z reguły trzeba coś zmienić w sposobie działania. Nie ruszymy przecież z miejsca, powtarzając w kółko te same czynności, które nie dają rezultatów. Na szczęście stwierdzenie, że nie da się wykorzenić starych nawyków, nie jest prawdziwe. Wystarczy przez sześć tygodni wykonywać inaczej jakąś czynność lub myśleć wbrew schematom, do których przywykłyśmy.

Zawsze powtarzam pacjentom, że z krzesła też można wstać na sto różnych sposobów. Jeżeli odejście od rutyny cię przeraża, rozpocznij od małych rzeczy. Zacznij szorować zęby lewą ręką. Wracaj inną drogą z pracy. Zaledwie po tygodniu twój mózg przestawi się na nowe tryby. Najpierw zmiana przestanie ci przeszkadzać, potem ją zaakceptujesz, a wreszcie pójdziesz jak burza. Gdy przechodzisz zły czas, namawiam cię do zmian, choćby w sposobie mówienia. A szczególnie jeśli narzekasz, że świat cię zawodzi. Autosugestią też można zrobić sobie krzywdę.

Jeśli poznasz samą siebie, zawsze wybierzesz właściwie Trudno jednak coś zmienić, jeżeli nie znamy siebie. Czy potrafiłabyś opisać swój charakter, wymienić słabości, zalety? Kim właściwie jesteś poza byciem żoną, matką, córką? Czego pragniesz? Jeśli nie umiesz udzielić odpowiedzi na te pytania, skup się na tym, co usiłuje przekazać ci ciało. Ono każdą emocję i myśl przekłada na własny język. Jeżeli je zlekceważysz, zacznie wysyłać alarmujące sygnały, które mogą skończyć się chorobą.

Żeby temu zapobiec, zatrzymaj się i spytaj: "Co czuję w środku?", "Co się dzieje w mojej klatce piersiowej, w brzuchu?", "W jakich sytuacjach boli mnie żołądek?". Gdy sprawdzisz, kiedy jesteś spokojna, dowiesz się, co cię uszczęśliwia. Złych emocji nie powinno się tłumić, należy je wyrzucić, żeby się oczyścić i wyciszyć. Moi pacjenci czasem nieoczekiwanie wybuchają płaczem, którego nie potrafią powstrzymać. Ja ich do tego nie namawiam, przeciwnie, przekonuję, że od łez jeszcze nikt nie umarł. Zawsze radzę, żeby siebie obserwować. Bo niekiedy najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to po prostu zatroszczyć się o swoje ciało.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje