Reklama

Reklama

Jak żyć po zdradzie?

Był jakiś zamyślony, rozkojarzony, albo odwrotnie – nadmiernie gadatliwy. Czekałam. W piątek, gdy nie było dzieci, w końcu to powiedział.

Przez dziesięć lat byliśmy szczęśliwym małżeństwem. Mamy dwoje dzieci, oboje pracujemy... Mąż, który jest zapalonym kibicem, pojechał z kolegami na drugi koniec Polski na mecz piłki nożnej. Grała reprezentacja. Nie było go cały weekend. Wrócił w niedzielę wieczorem, wszystko wyglądało normalnie. No prawie... Nie przytulił się do mnie, co zawsze robił. Następnego dnia jednak już zauważyłam, że coś jest nie tak. Był jakiś zamyślony, rozkojarzony, albo odwrotnie - nadmiernie gadatliwy. Czekałam. W piątek, gdy nie było dzieci, w końcu to powiedział. 

Reklama


Zdradził mnie na tym wyjeździe z kolegami... Nie dałam mu dokończyć, rozpłakałam się, kazałam mu się wynosić. Nie chciałam słuchać jego tłumaczeń, że to nic nie znaczy, nawet nie wie, jak ona się nazywa...


Wrócił wieczorem, spał w salonie. Przepłakałam całą noc. Nie byłam w stanie znieść jego widoku. Powiedziałam mu, że ma się wyprowadzić. Pojechał do kolegi. A ja nie mogę znaleźć dla siebie miejsca. Nie mogę się z tym pogodzić. Mija właśnie drugi tydzień. Dzieci pytają, gdzie jest tata. Mówię, że musiał wyjechać do pracy. On do mnie dzwoni, nie odbieram. Pisze esemesy, że mnie kocha, chce wrócić...


Nie wiem, czy jestem w stanie mu wybaczyć. Co mam zrobić? Przyjąć do domu i zobaczyć, co się zdarzy? Czy jeszcze zaczekać, aż sama do tego dojrzeję do jakiejś decyzji?


Angelika, 34 lata

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje