Reklama

Reklama

Kup sobie rozkosz...

W wielkich miastach zapanowała moda na korzystanie z agencji towarzyskich. Zapracowane singielki coraz częściej korzystają z usług kochanków na jedną noc. Nie mają czasu na związki - w ten sposób radzą sobie z łóżkową samotnością.

Seks za pieniądze do niedawna kojarzył się głównie z męską częścią populacji. Przybytki rozpusty pojawiły z myślą właśnie o nich. Jednak powstały w zupełnie innej rzeczywistości. Dziś kobiety niejednokrotnie same decydują się na dorabianie sobie w ten sposób, będąc ekskluzywnymi i drogimi nałożnicami bogatych klientów. I odwrotnie przystojni, zadbani do szczytu możliwości panowie stają się sposobem na łóżkowe przyjemności kobiet.

Agencja jak pub

Zwiększa się liczba mężczyzn, którzy odreagowują stresy wielkomiejskiego życia korzystaniem z usług "pracownic" agencji towarzyskich. Popularne zalewanie robaka w piątkowy wieczór odchodzi do lamusa. W świecie, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki, seks zaczyna być traktowany, jak jeszcze jedna przyjemność, po którą wystarczy zadzwonić - a dowiozą, albo pójść i kupić, jak czekoladkę... Konsumujemy, zaspokajamy uczucie głodu, a po jakimś czasie nawet nie pamiętamy, co zjedliśmy - najważniejsze, że zniknął głód.

Reklama

W dobie szeroko pojmowanego równouprawnienia, kobiety zaczynają podchodzić do spraw łóżkowych w inny sposób, niż ich mamy, a całkiem podobny do męskiego punktu widzenia. Powoli zaczynają oddzielać miłość od seksu. I tak już co piąta Polka traktuje seks bez miłości, jako coś całkowicie naturalnego - wynika z raportu o seksualności mieszkanek naszego kraju, przeprowadzonego na zlecenie Polskiego Leku. Robią kariery i żyją na najwyższych obrotach, ale pozostają kobietami - mają swoje potrzeby. Nie wstydzą się tego i coraz częściej nie boją się sięgnąć po deficytowy towar. Nastawiając się na kilka chwil uniesienia w towarzystwie mężczyzny spełniającego wszystkie zachcianki. Przy świadomości, że po wszystkim zniknie z jej życia.

SexBurger

Macdonaldyzacja świata doprowadziła do tego, że z minimalnymi różnicami ludzie zaczynają w podobnych środowiskach, np. wielkomiejskich dżunglach, podobnie żyć. Szybko, gdzie wszystkie czynności ułatwiają nam sprzęty. Coraz mniej nas interesuje kim jest nasz sąsiad, a kontakty towarzyskie są minimalne - praca i kilku znajomych. Nic więc dziwnego, że i seks zaczyna być traktowany, jak produkt rodem z fastfoodu. Ma być szybko, z ładną dekoracją, dać natychmiastową przyjemność i... nie powodować zobowiązań.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że - jak w przypadku jedzenia na wynos - nie musimy się starać i przygotowywać... Jesteśmy nastawieni na konsumpcję. Badania Instytutu Kinseya dowodzą bowiem, że tradycyjny seks traktowany jest, jak uciążliwy obowiązek, który przy okazji jest czasochłonny. Dlatego też decydujemy się na seks bez zobowiązań, gdzie układ jest prosty: usługa - cena.

Mężczyźni pracujący w agencjach towarzyskich najwięcej "pracują w weekendy, czyli wówczas, gdy na co dzień zapracowane singielki mają trochę czasu dla siebie. Podkreślają też, że najczęściej trafiają do domów pań po trzydziestce. Kobiety są zazwyczaj zadbane, a ich mieszkanie już na pierwszy rzut oka świadczy o zamożności właścicielki. Choć nie jest to regułą, bo i studentki coraz chętniej korzystają z ich usług.

Wszechobecna zdrada również wpływa na to, że interes kwitnie. Nikogo zatem już dziś nie dziwi, że wzrasta ilość kobiet korzystających seks-usług. Z badań seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego wynika, że stanowią one 25 proc. klientów. Do tego wyniku dochodzą jeszcze panie, które preferują sponsoring. Nie korzystają co prawda z agencji towarzyskich, ale oferując pomoc materialną kupują sobie mężczyzn. W zamian chcąc tylko jednego, udanego seksu...

G.K.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: singielki | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje