Reklama

Reklama

Mam dość jego agresji!

Mój mąż jest bardzo impulsywny, a ostatnio jego agresja się nasiliła. O byle co wszczyna awantury, wrzeszczy, ciska różnymi rzeczami.

Ostatnio nawet dwa razy omal mnie nie uderzył, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Wystarczy, że mam inne zdanie niż on, że zrobię coś po swojemu i on wybucha. Nie ma z nim żadnej rozmowy, ma być tak, jak on chce.

Niedawno pozwoliłam naszej 19-letniej córce wyjechać z chłopakiem na weekend, nie uzgadniając tego z nim, a on urządził mi piekło. Obrzucił mnie najgorszymi słowami, odsądził od czci i wiary. Wystraszyłam się, nie wiedziałam, jak zareagować i jak go uciszyć. Bo zaraz potem on stwierdził, że przecież nic takiego się nie stało!

Reklama

I tak jest coraz częściej. Kilka dni temu, w obecności mojej siostry wściekł się na mnie, że zamiast plotkować przy kawce, powinnam pomóc mu w porządkowaniu piwnicy, jak obiecałam. Według niego, miałam to zrobić natychmiast, nie za chwilę, tylko już, bo on właśnie teraz to sobie zaplanował. Chwycił nasze filiżanki z kawą i cisnął nimi do zlewu. Oniemiałyśmy. Siostra uważa, że on jest nienormalny i powinien się leczyć, a ja powinnam wystawić jego walizki za drzwi. Próbuję z nim rozmawiać, tłumaczyć mu, ale to na nic.

W trakcie rozmowyon sam się nakręca. W końcu dochodzi do kolejnej awantury, wyzwisk i oskarżania mnie o wszystko. Wyciąga jakieś sprawy z przeszłości, zupełnie bez sensu. Nie wiem, czy mu ustępować, czy walczyć z nim? Robię się coraz bardziej nerwowa, boję się, że kiedyś zrobi mi krzywdę i to za nic! Po 20 latach małżeństwa staje się dla mnie coraz bardziej obcym człowiekiem. Nie potrafię się z nim porozumieć. Schodzę mu z drogi, siedzę cicho i tylko go uspokajam. Kiedy widzę, że on znów zaczyna, staram się wyjść z domu pod byle pretekstem. Byle nie doprowadzić do kolejnej awantury. Przecież tak nie można żyć! Boję się, że on kiedyś zacznie mnie bić...

Bożena, 38 l.

Takie jest życie!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje