Reklama

Reklama

Naukowcy odkryli, dlaczego tak bardzo nienawidzimy poniedziałków

Dla wielu z nas początek nowego tygodnia wiąże się z drastycznym spadkiem nastroju. W poniedziałki brakuje nam motywacji do działania, czujemy się przytłoczeni i pozbawieni energii. Z czego to wynika? Psychologowie są zdania, że winę ponoszą zwykle szkodliwe weekendowe nawyki, które prowadzą do zaburzenia rytmu okołodobowego. Przyczyna może być wszelako znacznie poważniejsza – objawy te świadczą nierzadko o wypaleniu zawodowym.

Naukowcy w oparciu o szereg przeprowadzonych na przestrzeni ostatnich lat badań zdołali potwierdzić to, co większość z nas doskonale zna z autopsji - poniedziałek to najtrudniejszy dzień tygodnia. I to wcale nie dlatego, że mamy wówczas do wykonania znacznie więcej zadań - najczęściej poniedziałkowe obowiązki nie różnią się zanadto od tych, które czekają na nas we wtorek czy środę. A jednak rozpoczęcie nowego tygodnia wiąże się nierzadko z drastycznym spadkiem nastroju.

Reklama

Okazuje się, że gorszy humor i brak energii do działania nie wynikają jedynie z tęsknoty za właśnie utraconym weekendem. Powód kiepskiego samopoczucia, które doskwiera nam w poniedziałki, może być głębszy i dotyczyć naszych niezdrowych przyzwyczajeń. W weekendy wielu z nas żyje bowiem według zupełnie innego rytmu niż w tygodniu. A to po powrocie do normalnej rutyny mocno odbija się na naszej psychofizycznej kondycji.

- Zmiana rytmu snu co 5 lub 6 dni może doprowadzić do zaburzeń rytmu okołodobowego. Odsypianie ciężkiego tygodnia w sobotę jest więc niebezpieczne. Nawet, jeśli w niedzielę będziesz się czuł wypoczęty, poniedziałkowa pobudka wczesnym rankiem może okazać się bardzo bolesna. A kiedy jesteśmy zmęczeni, łatwiej o rozdrażnienie, zniecierpliwienie i gorszy nastrój - tłumaczy w rozmowie z "Huffington Post" neuropsycholożka Sanam Hafeez.

Z drugiej strony, wpływ na obniżone samopoczucie może mieć zbyt intensywne spędzanie weekendów, kiedy nadużywamy alkoholu i folgujemy sobie w kwestii diety. 

- Ludzie postrzegają weekend jako czas odpoczynku i regeneracji sił, ale postępują dokładnie na odwrót - jedzą i piją za dużo, kładą się do łóżka znacznie później niż zwykle. W efekcie są rozstrojeni i wyczerpani. A wizja nowego, pełnego wyzwań tygodnia, jedynie ów stan potęguje - wskazuje psychoterapeutka Meg Gitlin.

Innym, znacznie poważniejszym powodem pogorszonego samopoczucia, które dokucza nam u progu nowego tygodnia, jest nasz stosunek do wykonywanej na co dzień pracy. Eksperci sugerują, by uważniej przyjrzeć się wówczas tej sferze życia. Jeśli bowiem wraz z końcem weekendu zaczyna mocno doskwierać nam przygnębienie, smutek czy lęk, możemy mieć do czynienia z wypaleniem zawodowym.

- Niezależnie od tego, czy główną przyczyną złego nastroju jest zbyt wymagający szef, nieprzyjazny współpracownik czy też obawy związane z tym, że nie sprostamy stawianym nam wymaganiom, u osób przeżywających kryzys na płaszczyźnie zawodowej uczucie niepokoju może pojawić się już w niedzielny wieczór i znacząco zmniejszyć satysfakcję z pracy w poniedziałek. Powtarzające się co tydzień zaniepokojenie i stres powinny skłonić nas do refleksji - zaznacza Hafeez.

I dodaje, że nienawiść do poniedziałków wynikać może także z zachwianej równowagi między pracą i życiem prywatnym. Wzmożona niechęć do rozpoczęcia nowego tygodnia to bez wątpienia sygnał świadczący o konieczności dokonania zmian. 

- Nawet jeśli kochasz to, co robisz, musisz zrozumieć, że nie da się żyć wyłącznie pracą. Kiedy nie mamy w weekend dość czasu na odpoczynek i regenerację, nasza gotowość do rozpoczęcia kolejnego tygodnia pracy maleje. Jeśli w poniedziałki zwykle czujesz się wyczerpany i pozbawiony sił, najprawdopodobniej umysł i ciało każą ci zwolnić - konkluduje ekspertka. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje