Reklama

Reklama

Nie ma to jak dobra małżeńska kłótnia

Czy w ogóle może być „dobra”? Tak, jeżeli coś wyjaśnia i oczyszcza atmosferę. Oto zasady kłótni, która nie rujnuje, lecz uzdrawia relacje.

Boimy się jej i staramy za wszelką cenę unikać. Zamiast się kłócić, próbujemy łagodzić sytuację - to takie nasze, kobiece. 

Ale kiedy złych emocji zbierze się bardzo dużo, gotujemy się w środku i wybuchamy  z byle powodu. Albo się obrażamy. Zaczynają się wtedy ciche dni i gdy on cię pyta: "O co ci chodzi?", słyszy w odpowiedzi: "O wszystko!". Partnerski impas gotowy. Jak do tego nie dopuścić? Kłócić się na bieżąco!

Kłóć się...  o drobiazgi 

Tak! Bo one często pokazują drogę do głębszego problemu. A także do jego rozwiązania. Złościsz się np., że wczoraj dłużej został w pracy, chociaż dobrze wiesz, że to jeszcze nie jest powód do awantury. Ale ciebie wyjątkowo to dotknęło! Sprzeczając się, powiesz partnerowi, o co masz pretensję i rozładujesz emocje. 

Reklama

A przy okazji może się okazać, że tak naprawdę boli cię coś zupełnie innego. Może prawdziwym problemem jest to, że on za mało uwagi poświęca tobie i rodzinie, a nie fakt, że przesiaduje po godzinach w firmie. Kłótnia pomoże wam to odkryć. 

Trzymaj się konkretów

Nie odbiegaj od tematu i nie wytaczaj wszystkich armat. Tak, masz prawo być wściekła, że bez ustalenia z tobą zaprosił teściową na obiad. Chcesz wykrzyczeć, że jest egoistą. 

Przypominają ci się od razu inne jego winy: nie pomaga ci w domu, że jest bałaganiarzem. Stop! To zostaw na inną okazję. Teraz powiedz, o co masz pretensję, i domagaj się wyjaśnień, dlaczego tak się zachował. Wytłumacz mu, jak się wtedy czułaś i poproś stanowczo,  by się to nie powtórzyło. 


Skup się na tym, co teraz 

Nie cofaj się do przeszłości, by udowodnić swoją rację. Kusi cię, żeby mu coś wytknąć, np. że zapomniał o ważnej sprawie, tak jak kiedyś o waszej randce. Ale jeśli wyciągniesz "trupa z szafy", on się zrewanżuje. 

Lepiej więc zapomnij o tym, co zdarzyło się kiedyś, wyzeruj licznik pretensji. 

Unikaj słów pułapek 

Czyli tych w rodzaju "nigdy" albo "zawsze". To niesprawiedliwe uogólnienia, które budzą agresję drugiej strony. Kiedy on słyszy, że zawsze się spóźnia, że nigdy nie można mu zaufać, broni się, mówiąc podobnie: "A ty zawsze się mnie czepiasz!". 

Lepiej powiedzieć, że konkretnego dnia spóźnił się godzinę, i jakie były tego konsekwencje, że czekałaś, a potem spóźniłaś się na spotkanie z kimś innym. Wtedy będzie musiał się wytłumaczyć, a przy okazji zastanowić, dlaczego tak się stało. A to już bardzo dużo. 

Cały czas pytaj: dlaczego? 

I staraj się do końca wysłuchać odpowiedzi. Czasem kłótnie małżeńskie przypominają dwa monologi. Każda ze stron jak karabin maszynowy wyrzuca pociski pretensji. Na oślep, nie patrząc nawet, czy trafiają. Po tej wymianie ognia każdy idzie  w swoją stronę, w końcu partnerzy rozstają się na zawsze. 

Jak do takiej sytuacji nie dopuścić? Najprościej: zadając pytania. "Dlaczego oczekujesz, że na wszystko się zgodzę? Dlaczego nie pytasz mnie o zdanie?". Pytania zmuszają, żeby przestać zajmować się wyłącznie swoją złością  i zwrócić uwagę na partnera. 


Nie uderzaj w czułe punkty 

Unikaj ciosów poniżej pasa, bo nokautują błyskawicznie. "Gdybyś był prawdziwym facetem...". "Jesteś niedojrzały jak twój ojciec"- przypominanie porażek, kompleksów, wyśmiewanie rodziny boli najbardziej. 

Ty jak nikt inny znasz jego czułe punkty, ale absolutnie tego nie wykorzystuj. Nic ci to nie  da, poza chwilową satysfakcją, że udało ci się go upokorzyć. A słowa, które padły w gniewie, zostają na zawsze. Nawet jeżeli się przeprosicie. 

Nie kapituluj za wcześnie 

Nie zakopuj topora wojennego tylko dla świętego spokoju. Nie udawaj, że jest wszystko w porządku, jeśli nie wyjaśniliście sobie problemu. Zrób przerwę, ale za jakiś czas wróć do tematu. Będzie wtedy łatwiej, bo emocje opadną. 

Warto też wprowadzić mały rytuał pogodzenia. Możecie np. umówić się, że na koniec każdego sporu, niezależnie od jego wyniku, wspólnie ustalacie listę spraw, które wymagają wyjaśnienia. I dopiero wtedy ogłaszacie zawieszenie broni. 

Możesz nie mieć racji 

Jeśli w związku pojawił się jakiś poważniejszy konflikt, sama weź go pod lupę. Zdarza się, że rzeczywistość jest inna, niż nam się wydaje. Zanim zaczniesz mu coś wyrzucać, pomyśl, czy na pewno masz prawdziwe informacje. Może mylisz się w ocenie partnera? 

Może racja jest pośrodku? Jak mówił François de La Rochefoucauld, XVII-wieczny francuski polityk, pisarz i filozof: "Kłótnie nie trwałyby tak długo, gdyby wina leżała po jednej stronie". 


Olivia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy