Reklama

Reklama

Obnażony umysł: Uzależnienie od alkoholu

Danka widziała, że alkohol po śmierci ojca stał się dla mamy sposobem na przetrwanie, traktowała go jak przyjaciela, który sprawiał, że czuła się lepiej. Nie miała wówczas pojęcia, że dzień po dniu wpada w śmiertelną pułapkę, która ją usidliła i zabiła. Dzisiaj Dana wie, że ta pułapka, w którą wpadła jej mama jest „subtelna i podstępna i mami miliony osób każdego dnia”*, skazując ich na bycie wiecznymi więźniami swojego nałogu.

Spojrzała na zegarek. Wskazówki pokazywały godzinę szesnastą trzydzieści. Do wyjścia zostało jej piętnaście minut. Cieszyła się na to spotkane, choć przywoływało ono lawinę wspomnień. Zarówno tych, do których lubiła wracać, ale i tych bolesnych, rozdzierających serce i wyciskających z oczu łzy. Wychodząc, spojrzała na fotografię mamy stojącą na półce. Jak zwykle uwagę przykuły jej piękne szmaragdowe oczy. Oczy, w których już jako dziecko umiała wyczytać emocje, z których bił spokój, dobro, troska.

Reklama

Nigdy nie zapomni, jak po śmierci taty te najdroższe oczy drastycznie zmieniły się wręcz nie do poznania. Nie zapomni, jak straciły dawny blask. Tak jakby radość i spokój zostały wyparte przez smutek i ból. A potem po latach zrozumiała, że na zawsze "zamieszkał" w nich lęk, lęk związany z chorobą alkoholową matki, która zamieniła nie tylko jej życie w piekło. Danka widziała, że alkohol po śmierci ojca stał się dla mamy sposobem na przetrwanie, traktowała go jak przyjaciela, który sprawiał, że czuła się lepiej. Nie miała wówczas pojęcia, że dzień po dniu wpada w śmiertelną pułapkę, która ją usidliła i zabiła. Dzisiaj Dana wie, że ta pułapka, w którą wpadła jej mama jest "subtelna i podstępna i mami miliony osób każdego dnia"*, skazując ich na bycie wiecznymi więźniami swojego nałogu.

Alkoholizm jest nie tylko bardzo groźnym zjawiskiem społecznym, ale przede wszystkim chorobą. Chorobą, o której niewiele wiemy. Często mamy w głowie błędny obraz pijaka jako osoby zdegradowanej fizycznie, psychicznie, moralnie i materialnie, i nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak wiele osób wpada w szpony tego nałogu. Istotą tej choroby jest uzależnienie od substancji, którą jest alkohol. 

Oznacza to, że człowiek stopniowo traci wolność i z czasem do normalnego funkcjonowania potrzebuje alkoholu jak tlenu i wody. Alkoholik nie zdaje sobie sprawy, że traci kontrolę nad piciem. "Wszystkie osoby uzależnione okłamują siebie i innych. Robią to, by chronić samych siebie i minimalizować wewnętrzną traumę wywołaną przez ten konflikt."

"Godzina 3.33 rano. Codziennie budzę się o tej samej porze. Przez chwilę zastanawiam się, czy ma to coś znaczyć. Pewnie nie, to tylko przypadek. Wiem, co się zbliża, i przygotowuję się na to. Te same myśli zaczynają napływać. Próbuję poskładać ze sobą wydarzenia z poprzedniego wieczora, próbuję policzyć, ile wypiłam. Zliczam pięć kieliszków wina, ale potem pamięć mnie zawodzi. Wiem, że wypiłam więcej, ale straciłam rachubę. Zastanawiam się, jak ktoś może tyle wypić. Wiem, że nie mogę dalej tak żyć. Zaczynam martwić się o moje zdrowie, wchodzę na dobrze znaną mi drogę strachu i obwiniania się."* Tak zaczyna się książka Annie Grace "Obnażony umysł", w której opowiada o swoje drodze do wolności i szczęścia, i zaprasza czytelnika do wyruszenia z nią na wędrówkę, w której odzyska kontrolę i szacunek do samego siebie.

Dana po śmierci ojca powoli traciła mamę. Na początku mama oddalała się od niej w sensie psychicznym, aż w końcu odeszła w sensie dosłownym, gdyż alkohol doprowadził ją do zdegradowania organizmu i śmierci. Kobieta wpadła w pułapkę w trudnym dla siebie momencie życia. Uwierzyła, że alkohol przyniesie ulgę po śmierci męża i złagodzi stres. A tak naprawdę odebrał jej wszystko. Każdego dnia okłamywała bliskich, ale i samą siebie, aż w końcu zaczęła chyba wierzyć w te kłamstwa.

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje