Reklama

Reklama

On znów mnie uderzył!

Ostatnio przepłakałam całą noc. A rano trzęsłam się ze strachu, że on znów to zrobi. W niedzielę mąż kolejny raz mnie uderzył. Dostałam i to mocno. Za nic.

Wrócił pijany późnym wieczorem. Znów wszystko było nie było po jego myśli. A to zimny obiad, a to nieposprzątane, a to kawa mu nie smakowała. Krzyczał, wyzywał, szarpał i walnął mnie na oślep. Obudził dzieci. Rano złość mu przeszła, wytrzeźwiał i przepraszał. Płakał i błagał o wybaczenie. Nawet kwiaty mi przyniósł, pozmywał, zrobił zakupy, sam posprzątał.

Sąsiadki, które słyszały awantury w naszym domu, radziły mi już, żebym go zostawiła i odeszła od niego. Ale przecież mamy małe dzieci, a one powinny mieć ojca, Zwłaszcza że on bardzo je kocha i w stosunku do nich nigdy nie jest agresywny.

Reklama

Poza tym wszyscy mieszkamy w jego mieszkaniu, które dostał w spadku po rodzicach. Tak naprawdę nie mam dokąd pójść ani za co żyć. W dodatku on dobrze zarabia, a ja jakieś grosze na śmieciowej umowie. Staram się to  wytrzymać, schodzę mu z oczu, jak jest podpity, ale coraz mi trudniej. Na dodatek to nie jest wcale prostak. Facet wykształcony, ma szacunek i uznanie w pracy. Podejrzewam, że mało kto uwierzyłby w to, jaki jest naprawdę. To w zasadzie dobry człowiek, ale nerwowy i porywczy. Jak sobie popije, to już zupełnie nad sobą nie panuje. Ostatnio rzucił się na mnie, bo zapomniałam odebrać jego garnitur z pralni. Nie wiem, jak mam żyć.

Katarzyna, 32 l.


 


Takie jest życie
Dowiedz się więcej na temat: przemoc w rodzinie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje