Piękni dwudziestoletni?

Są ludzie, którzy bardzo dobrze się czują w sytuacji ciągłej konkurencji, rywalizacji - są wtedy w swoim żywiole. Inni natomiast kochają spokój, życie rodzinne, albo cenią jeszcze inne wartości. Wielu młodych jest coraz bardziej znerwicowanych. Dziwić się później, że nie umieją prowadzić normalnego życia rodzinnego, że ciągle rywalizują i nie liczą się z innymi. Wojciech Eichelberger twierdzi, że doprowadza to do braku wiary w siebie, że nie umiemy kochać, zarazem mając ogromną potrzebę bliskości i miłości. Duzi - mali chłopcy, szukając opieki i wsparcia spotykają duże - małe dziewczynki potrzebujące tego samego. Tym sposobem "dwoje małych dzieci przebranych za dorosłych, walczy zażarcie o to, kto komu siądzie na kolanach".

Reklama

Wspólne cechy pokoleń

Tak naprawdę nie można wszystkich mierzyć jedną miarą. Każdy z nas jest inny i choć w niektórych sprawach się zgadzamy, dążymy do różnych rzeczy, każdy z nas co innego chce osiągnąć. Myślę, że wkraczamy w życie z podobnymi ideałami, z jakimi wkraczali nasi rodzice, dziadkowie i wiele innych pokoleń. Tylko czasy się troszkę zmieniły, my jesteśmy bogatsi o doświadczenia naszych przodków i chcemy (a także mamy możliwość) lepszego startu. Ale czy to jest złe? Przecież w życiu chodzi o to, by być szczęśliwym. A każdy ma swój sposób na szczęście. I tylko czasem zazdroszczę Hłasce. On umiał być pięknym dwudziestoletnim w komunizmie. My nie umiemy w kapitalizmie.

Karolina Kaczmarek

P.S. Powyższy tekst nie jest znakiem całego mojego pokolenia. Nie jestem upoważniona do tego, ani tym bardziej - nie chcę cierpieć za miliony. To jest zaledwie mój mały znaczek. Mój i tych, którzy myślą podobnie...

Dowiedz się więcej na temat: rodzice | piękni | rzeczy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje